kolbar1KRAKÓW. W nastrojowych podziemiach krakowskiego Ogrodu Botanicznego kolędowali bardowie piosenki turystycznej, prezentując swoje nowe autorskie kolędy. Obok znanych twórców Andrzeja Mroza i Kazimierza Urbańczyka, wystąpił debiutant z Nowego Targu - Stanisław Apostoł.

kolbar2W odróżnieniu kolbar3od znanego kolbar5szeroko Andrzeja Mroza, twórcy klasycznych turystyczno-poetyckich kolęd, Staszek Apostoł pisze własne słowa do istniejącej muzyki. Najczęściej są to melodie włoskich górali, do których tworzy teksty polskie: literackie bądź gwarowe. W tym roku rozszerzył zasięg swoich inspiracji. Obok kolęd włosko-alpejskich, były także inspiracje motywami hiszpańskimi i ukraińskimi. Największy aplauz publiczności wzbudził jednak song długowłosych górali z miasta Liverpool. Apostoł przypłynął do Betlejem „żółtą łodzią podwodną", a publiczność wraz nim wielokrotnie wiosłowała refren.

Gloria, gloria - in excelsis deo!
Oto się zaczęło - zbawienia nas dzieło!

„Zagraniczne" kolędy nowotarskiego twórcy, to „ucieszne kuplety z pogranicza folku i kabaretu", orzekli stali bywalcy krakowskich salonów, analizując dogłębnie (w przerwach) przytoczony fragment:

Jak zaszkodzić Dzieciątku (oj, rety!)
zły Herod – król się głowi (ten łobuz!)
Śmierć kosę ostrzy w kątku (jak brzytwę!)
Odetnie łeb królowi!

I tak już wysoką temperaturę na widowni podniósł niespodziewany przelot kondorów nad betlejemską stajenką. Choć motyw ten jest niekoniecznie znany biblistom, jednak sugestywny występ kolędników z Peru, rozwiał wszelkie wątpliwości.

Fot. Jacek Płonczyński i Janusz Konieczniak