kobmok1NOWY TARG. Dzień Kobiet to już nie święto kojarzone ze zmaltretowanym goździkiem i parą „deficytowych" rajstop. Uniwersytet Trzeciego wieku w Nowym Targu pokazał, że 8 marca może być dniem kobiecości kreatywnej i triumfującej, o wdzięku... skutecznym.

kobmok2Panie z instytucji „której się nie odmawia" do udowodnienia tego użyły i własnych talentów, i zdolności innych osób – obojga płci, różnych pokoleń.

Nie od dziś wiadomo, że trzy podstawowe warunki udanej imprezy to kobiety, wino i śpiew. Wszystko to było sobotnim wieczorem w MOK-u. Poza tym jeszcze teatr – dobrze aktorsko rozegrane inscenizowane facecje z odwróceniem ról, z zaskakującymi zwrotami uczuć. Fontanna kunsztownych przekleństw pożyczonych od Witkacego i zaraz spektakularny akt miłosierdzia w stosunku do niepoprawnego utracjusza – ot, kwintesencja kobiecości...

Teksty do scenicznej prezentacji wybierała Barbara Pachniowska, pani dyrektor MOK. Aktorami w 8-marcowym widowisku byli i słuchacze UTW, i młode wokalne siły z tylekroć nagradzanego Studia Piosenki SEPTYMA. Prócz kobiet, wina i śpiewu, urody spektaklu dopełniało plastyczne tło – z przewijającymi się arcydziełami sztuki. Tło muzyczne współtworzył Marek Ciesielski. Było i dowcipnie, i przewrotnie, i lirycznie – jak to w marcu, kiedy sama natura budzi witalne siły; jak to w odwiecznej grze pierwiastków kobiecości i męskości.

Gdyby nie 8 marca to rzadko, zbyt rzadko mielibyśmy okazję do odkrycia męskich talentów aktorskich w gronie UTW. A tak – proszę... Aktorsko i w partiach śpiewanych prezentowali się m.in. Janina Maciąga, Ewa Skowrońska, Kazimiera Luberda, Maria Fryda, Marek Borowicz, Andrzej Pańszczyk, Tadeusz Bącal. Stanisława Apostoła, „etatowego" uczestnika konkursów i bohatera poetyckich spotkań, do recytatorskich popisów nie trzeba było zachęcać – to tylko kwestia doboru repertuaru. Recytatorskie wstawki przypomniały prawdy też stare jak świat: „Kobiety trzeba trzymać krótko...", „kobieta nie jest tania..." itd. – oczywiście w poetyckiej formie.

"Mężczyzno, mężczyzno choć tyle masz wad, bez ciebie cóż wart, cóż wart byłby świat..." – odwdzięczyły się sprawczynie spektaklu, śpiewając w finale pospołu z panami. Bo czy warto się spierać, kto tych „wad i lat" ma więcej, skoro życie zaczyna się na emeryturze?

Męskie (na razie) samorządowe władze w osobach burmistrza i przewodniczącego Rady miały swoje pięć minut na końcu spektaklu, kiedy – wezwane na scenę – składały życzenia w imieniu „odważnych" mężczyzn: żeby nieocenione panie czuły się potrzebne i miłowane, żeby Dzień Kobiet trwał cały rok. Burmistrz dzierżył mikrofon, a przewodniczący – kosz pąsowych róż. Róże i życzenia były dla wszystkich pań.

Natomiast sam finał wręcz symboliczny – to panowie roznosili jabłka w koszykach, kusząc damską publikę. Taki raj odwrócony.

Fot. Anna Szopińska

Tutaj – galeria zdjęć:

Kobieto, kobieto...