newmarNOWY TARG. Statuetkę św. Katarzyny wręczył w 1-majowy wieczór burmistrz Marek Fryźlewicz liderowi zespołu New Market Jazz Band - dr Zdzisławowi „Tony'emu" Macikowskiemu, nadając jazzowej formacji tytuł Honorowego Ambasadora Nowego Targu.

Oprawą dla tego nadania i wręczenia był koncert, który miłośników tej muzyki i nowoorleańskich klimatów wprawił w świetny nastrój.

Okazja ku temu była niebagatelna, bo 33-lecie istnienia zespołu, którego spiritus movens jest dr Macikowski (saksofon, trąbka) – nowotarżanin wrośnięty mocno, choć rodem z Żywca.

Rola konferansjera w jubileuszowo-symbolicznym koncercie przypadła właśnie jego ziomkowi – Jerzy Kliś, krytyk muzyczny sekundujący temu zespołowi od powstania, z doskoku także pianista w tej formacji, wykazał się przy mikrofonie i swadą, i dowcipem.

Zaczął od żywieckich korzeni lidera formacji, podstawowej edukacji muzycznej, jaką odebrał on w rodzinnym mieście i młodzieżowego zaangażowania w jazzowe zespoły u podnóża Beskidu. Potem była Akademia Medyczna, czas studiów, kiedy – jak spuentował Jerzy Kliś: „zrobiono z niego neurologa, ale grał...". W latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych Zdzisław Macikowski był już jednym z najbardziej cenionych polskich saksofonistów. Grywał z takimi mistrzami jak Janusz Muniak czy Adam Makowicz.

Po studiach świeżo upieczony neurolog rozpoczął pracę w dużym szpitalu neurologicznym w Branicach, a trafiali również do Branic – jak nie omieszkał zauważyć konferansjer – „muzycy nie wytrzymujący ciśnienia sławy", bo istniał tam także odział psychiatryczny. W Branicach właśnie, za sprawą młodego doktora-muzyka, powstał zespół „Medicus '68". Ta formacja szybko stała się znana w Polsce, nagrywano o niej programy telewizyjne.

Ale górala – jeśli nawet z Żywiecczyzny – ciągnęło do gór i tak trafił do Nowego Targu.

- Wtedy w mieście zaczął się jazz i jego 33-lecie celebrujemy teraz – mówił Jerzy Kliś. – Niewiele jest miast tej wielkości, które potrafią tak niszowy gatunek muzyki hołubić. Co więcej – ma tutaj jazz wyrobioną publiczność i swoich fanów.

Kolejny z „najlepszych muzyków wśród lekarzy" – dr Jacek Świst, psycholog, wspominał, jak „dzięki najlepszemu przyjacielowi doktorowi Zdziskowi" zdradził fortepian dla nauki gry na trąbce. Te namowy miały miejsce w korytarzu kamienicy przy ul. Szaflarskiej, gdzie ongiś mieściły się poradnie specjalistyczne.

Przy okazji 33-lecia wspominany był i pierwszy skład zespołu, czyli: Wiesław Gąsior (piano), Witold Śladowski (klarnet), Stanisław Kułakowski (pianista – teraz w Chicago, ale na jubileuszu się pojawił), Mirek Kudela (perkusja) Marek Kowalczuk (trąbka). Próby wówczas odbywały się wówczas w „Wecie" – dzięki życzliwości „ciotki Witka, prof. Bałajewiczowej".

Przez jazzową grupę przewinęło się potem wielu znakomitych muzyków, m.in. także Jacek Dybek – kompozytor wsławiony potem „Koniem na biegunach".

O poziomie nowotarskiej formacji świadczy przede wszystkim „Złota Tarka" zdobyta na najpoważniejszym festiwalu jazzu tradycyjnego w Polsce.

Epizody związane z zagranicznym, francuskim tournee Jazz Bandu wspominał natomiast przed wręczeniem statuetki burmistrz Marek Fryźlewicz. A oficjalnej delegacji miasta i Jazz Bandowi towarzyszył wtedy ś.p. dr Jerzy Mroczka. Koncerty zaczynane wieczór kończyły się... śniadaniem. Na jednym z nich pojawił się wszakże ówczesny mer zaprzyjaźnionego z Nowym Targiem podparyskiego Evry – Manuel Valls i, posłuchawszy nowotarskiego jazzu, gratulował zespołowi. „ – Jak tu przyszedł, to daleko zajdzie..." – rzekł wtedy z uznaniem o merze dr Mroczka. Słowa były prorocze – dziś nowotarscy jazzmani mogą mówić, że gratulował im sam prezydent Francji.

Burmistrz też gratulował – pasji i poziomu – dziękując za promocję, jaką New Market Jazz Band robi miastu. - Zespół składa się z samych indywidualistów... - mówił.

A gra nie tylko „happy jazz", bo lubuje się także w muzyce swingowej i rytmach bossanovy. Jeden z fanów podarował grupie w prezencie na 33-lecie symboliczną rzeźbę dłuta Jacka Giełczyńskiego. W finale koncertu za fortepianem usiadł, by towarzyszyć trąbkom, skrzypcom, saksofonom, perkusji i banjo – Łukasz Świst.

Prawdziwą niespodzianką był powrót do zespołu – chociaż przy jubileuszu – znanej w Polsce wokalistki jazzowej, Krystyny Krasińskiej. Ubogacone jej głosem wykonania New Market rzeczywiście potrafiły wywołać nowoorleańskie klimaty, sentymenty i wspomnienia.

Fot. Anna Szopińska

Galeria zdjęć- tutaj:

Koncert New Market Jazz Band na 33-lecie