2012 rok msza św. prymicyjna, zdjęcie Jan CieplińskiRABKA – ZDRÓJ. Dziś w szpitalu na skutek odniesionych w wypadku obrażeń zmarł ksiądz Kamil Kowalczyk. Miał zaledwie 27 lat. Ksiądz Kamil był wikariuszem parafii p.w. Św. Wojciecha w Krakowie. Często jednak odwiedzał swą rodzinną Rabkę. Tu miał mamę i babcię oraz wielu znajomych. Rabka była bliska Jego sercu. To jej poświęcił swe publikacje... 

W poniedziałek o godzinie 17 w parafii św. Wojciecha w Krakowie będzie odprawiona mszą św. tzw. importa. Kolejnego dnia we wtorek o godzinie 16 będzie odprawiona msza święta pogrzebowa w parafii p.w. św. Marii Magdaleny w Rabce-Zdroju. Po mszy świętej ciało zmarłego zostanie odprowadzone na cmentarz.

W ubiegłym roku było Jego wielkie święto. W swej rodzinnej parafii p.w. Św. Marii Magdaleny odprawiał końcem maja swą pry2012 rok msza św. prymicyjna, zdjęcie Jan Ciepliński17-letni Kamil, zdjęcie Beata Szkaradzińska17-letni Kamil, zdjęcie Beata Szkaradzińskamicyjną mszę świętą. To była wielka radość w rabczańskiej parafii. Wiele osób bardzo bowiem ceniło młodego księdza. Był on wyjątkowy. Tutaj pisaliśmy o prymicjach. I tutaj.

Był rok 2003 Kamil miał zaledwie 17 lat, a już napisał książkę. To wówczas spotkałam się z nim po raz pierwszy. Pracował nad książką przez półtora roku. Rozmawiał z wiekowymi i znanymi rabczanami oraz szperał nie tylko w wielu dostępnych publikacjach, ale i w parafialnych archiwach. Było to tym trudniejsze, że wiele tekstów musiał tłumaczyć osobiście z łaciny. Poradził sobie z tym świetnie. To wtedy jego mama wówczas bardzo szczęśliwa, zdradziła mi, że Kamil zaczyna zbierać notatki do kolejnej publikacji.

Podczas promocji swej książki pt. „Miejsca Kultu Religijnego" liczącej 250 stron Kamil stwierdził, że książka powstała, bo chciał coś zrobić dla Rabki, która jest bliska jego sercu. Pomysł na okładkę oraz znajdujące się w niej fotografie były dziełem Jana Ceklarza, wówczas studenta medycyny z Rabki.

Jestem zdziwiony, że udało mi się to tak szybko. Sam obszernie w publikacji wyjaśnił motywy, które nim kierowały do napisania książki: - „Ze względu na zjawisko wzrastającego odrywania się społeczeństwa od korzeni i zatracania tradycji, które upowszechnia się w świecie, zapragnąłem przybliżyć miejsca kultu religijnego, stanowiące korzenie naszej historii i naszego chrześcijaństwa. (...) Niech przerwie (ta książka – przyp. red.) naszą pogoń za tym, co niesie dzień dzisiejszy, byśmy mogli odkryć wartość tego, co trwa od wieków."

Książka ta jest wyczerpującym kompendium wiedzy o miejscach sakralnych na terenie całej rabczańskiej gminy. Można w niej znaleźć informacje o historii wszystkich parafii, kościołów oraz na temat sztuki sakralnej. Są wiadomości o cmentarzach, kapliczkach, a nawet przydrożnych krzyżach i kolejnych proboszczach urzędujących w obu rabczańskich parafiach pw św. Marii Magdaleny i św. Teresy.
Już wówczas Kamil stwierdził, że praca jego jest niewyczerpująca. – Warto by napisać publikację traktującą wyłącznie o kapliczkach, krzyżach i innych niewielkich, acz urokliwych obiektach sakralnych – mówił.

W kwietniu 2004 roku Kamil zdradził mi, że kolejna książka, tym razem rodzaj przewodnika po małych obiektach sakralnych rozrzuconych po terenie gminy i okolic jest już na ukończeniu.

- Książka, nad którą pracuję jest jakby kontynuacją i dopełnieniem pierwszej. Przyznaję, że dość ogólnie potraktowałem w niej tematykę kapliczek i krzyży w Rabce i jej najbliższych okolicach, dlatego dążę do stworzenia nieobszernego, przystępnego przewodnika, takiego, który mógłby być zabrany w trasę i uniemożliwiłby przyglądnięcie się w plenerze zamieszczonym w nim obiektom – wyjaśniał mi Kamil. Podkreślił, iż jego zdaniem te małe kapliczki rozsiane po polach i przy drogach mogą stać się dumą Rabki, bo są zabytkami kultury ludowej tego terenu.

Kamil dokumentację zdjęciową zebrał z Janem Ceklarzem. Jest ona wzbogacona o dawne bardzo unikatowe fotografie i rysunki z prywatnych zbiorów.

W listopadzie 2004 roku była kolejna promocja książki Kamila pt. „Szlakiem rabczańskich kapliczek".

- 750 lat temu wszystko się dla Rabki zaczęło: kolonizacja, przyrodolecznictwo i katolicyzm. Wszystko wypłynęło z jednego źródła, u którego początku stanęli Cystersi mówił podczas promocji już swej drugiej książki pt. „Szlakiem rabczańskich kapliczek" zaledwie 18-letni Kamil Kowalczyk. – Przeszło siedem wieków, nie przeminęła jednak religia, której zaczątek przynieśli zakonnicy, a której materialne owoce podziwiać możemy w postaci licznych miejsc kultu religijnego.

Tym razem książka była niewielkiej objętości, liczyła 80 stron i zawiera opis 21 wybranych spośród ponad setki mieszczących się na terenie rabczańskiej gminy kapliczek. Kamil wówczas podkreślił, że są one bogactwem przeszłości tych terenów, którą warto poznawać, by móc się nią szczycić.

Nie możemy przecież dopuścić do zatracenia pamięci o tym, co dawne, minione, gdyż byłoby to równoznaczne z podcinaniem korzeni naszego istnienia zapewniał 18-letni Kamil. – Któż z nas, przechadzając się latem polnymi i leśnymi ścieżkami w swojej najbliższej okolicy, nie spotkał na swej drodze samotnej kapliczki? Kto przemierzając Polskę samochodem nie natknął się na przydrożny krzyż? Kto wreszcie udając się w turystyczną trasę nie zatrzymał się na szlaku swej wędrówki spoglądając na frasobliwego kapliczkowego świątka? Otóż każdy z nas mija na pielgrzymim szlaku swego życia coraz nowe kapliczki, integralny element naszej ojczyzny. Najczęściej jednak temu „mijaniu" nie towarzyszy nic więcej i tak naprawdę nasza wiedza na temat kapliczek jest niewielka.

Kamil wówczas wyjaśniał, że wybór miejsca, w którym wznoszono kapliczkę nigdy nie był kwestą przypadku. Powstawały one bowiem na skrzyżowaniach dróg, u wejścia do wsi, miejscu samobójstwa lub morderstwa, na mogiłach osób pochowanych w polu i w lesie. Wznoszono je też dla upamiętnienia objawienia Matki Bożej albo świętego. Budowano je w pobliżu źródeł i studni, szczególnie tych „cudownych". Czego przykładem jest np. znane w całych Gorcach źródełko „Pocieszna Woda".

Kapliczki znajdowały się też w miejscu uważanym powszechnie za niegdysiejsze siedlisko złych duchów albo też tam, gdzie znaleziono czaszkę, zwłoki ludzie – mówił Kamil. Wyjaśniał, iż niezależnie od wszystkiego kapliczki można podzielić na pewne główne grupy: błagalne, dziękczynne i upamiętniające osoby tragicznie zmarłe. Te były traktowane w szczególny sposób. – Uważano też, że przed niektórymi z nich straszy. Opowiadano sobie pełne grozy historie, w których zjawy przyjmowały czasem postać zwierzęcą lub ludzką, wydając jednocześnie odgłosy szlochania, bądź dzikiego chichotu. Wierzono też w błędne ogniki, które miały wodzić ludzi po lesie lub mokradłach – tłumaczył Kamil.

Mając 22 lata w 2008 roku Kamil wydał „Rabczańskie drzewiej, czyli 450 lat parafialnej historii".

- Jubileusze są wielką szansą refleksji nad przeszłością. Świat bowiem przemija, płyną wieki, a Słowo Boże trwa wiecznie. 450 Lat temu na rabczańskiej ziemi Słowo Boże stało się ciałem, wśród nas znalazło mieszkanie. Zmotywowani jubileuszową aurą wyglądamy przez okno historii, aby zaczerpnąć z bogactwa, które się przed nami rozpościera. A jest to sztafeta przeszło 16 pokoleń. Wszyscy, jak tu się znajdujemy jesteśmy dłużnikami pokoleń, tych wszystkich, którzy tworzyli naszą lokalną społeczność – mówił do rabczan podczas promocji zaledwie 22-letni kleryk i rabczanin Kamil Kowalczyk.Została ona zorganizowana w muzeum im. Orkana na terenie zabytkowego drewnianego kościółka.

Nieprzypadkowe jest to miejsce, w którym się spotykamy. W tych bowiem omodlonych ścianach przez trzysta lat ogniskowała się parafialna historia Rabki, aż do chwili, kiedy przed stu laty wspólnota parafialna przeniosła się do nowego kościoła. Ta oto kamienna chrzcielnica na przestrzeni przeszło trzech wieków była świadkiem chrztu całych pokoleń – mówił kleryk. Dodał, wówczas, że „do dziś żyje Stefania Walancik, która to właśnie w tej chrzcielnicy w 1907 roku została ochrzczona!"

Recenzentem książki był ks. prof. dr hab. Tadeusz Przybylski. Podkreślił, że, co prawda autora poznał niedawno, to jednak jego publikacje go zainteresowały.

Zafrapował mnie on swoją osobowością i szerokimi zainteresowaniami. Tę frapującą znajomość pragnę kontynuować nadal, asystując Kamilowi w jego dalszym rozwoju intelektualnym i autorskim.

Tu apelowaliśmy o dar krwi dla ks. Kamila.

Ksiądz Kamil odszedł, ale zostawił po sobie wiele, jak na swój młody wiek.

Z Jego mądrości i pracy naukowej będą mogły czerpać wiedzę kolejne młode pokolenia rabczan, a on sam może stać się dla nich wzorem, wartym naśladowania... 

 

Tekst napisany 28 maja 2012 dla Gościa Niedzielnego Krakowskiego, który nigdy nie został opublikowany. Autor: Marek Jarmuła

Rabczańskie prymicje Ks. Kamila Kowalczyka

"Uczniowie jednak nakłonili Go, mówiąc
Pozostań z nami, Panie..."

Łk 14,19

W Niedzielę Zesłania Ducha Świętego, 27 maja Parafia Świętej Marii Magdaleny w Rabce przeżyła niecodzienną uroczystość. Pierwszą Mszę świętą odprawił Ksiądz Kamil Kowalczyk. Dzień wcześniej w archikatedrze na Wawelu wraz z innymi 17 diakonami z rąk Metropolity Krakowskiego Stanisława kardynała Dziwisza przyjął święcenia kapłańskie.

Rabczańską świątynię kotlinie pomiędzy pasmem Gorców a Beskidu Wyspowego w piękny ubarwiony zielenią majowy dzień licznie wypełnili mieszkańcy uzdrowiskowego miasteczka, kapłani, siostry zakonne, rodzina, koleżanki i koledzy, dzieci, młodzież, przyjaciele i znajomi Księdza Prymicjanta.

Obok tego wydarzenia nie sposób przejść obojętnie, tym bardziej, że Ksiądz Kamil swoim dotychczasowym życiem i działaniem zasłużył sobie na to, by pokazać go jako jednego z wielu młodych, którzy odpowiedzieli na zaproszenie Pana: „Pójdź za mną", wybierając jako życiową drogę służbę Bogu i ludziom.

Księdza Kamila poznałem kilkanaście lat temu kiedy będąc uczniem Szkoły Podstawowej przyjechał z mamą Ireną i bratem Przemkiem na kurację do sanatorium w Iwoniczu-Zdroju. Był krewnym moich Przyjaciół z Rabki. Zwrócił wtedy moją uwagę tym, że systematycznie chodził do kościoła służyć do Mszy świętej, nawet będąc poza miejscem stałego zamieszkania. Pasjonowała go historia, poznawał dzieje miejscowości gdzie przebywał, skrupulatnie notując zebrane informacje i utrwalając przy pomocy aparatu fotograficznego miejsca i chwile, które chciał zatrzymać.

Wczoraj słuchając homilii wygłoszonej w czasie Mszy świętej dowiedziałem się, że te młodzieńcze pasje wydały owoce.
Praca magisterska poświęcona dziewiętnastowiecznym dziejom rabczańskiej parafii, napisana pod kierunkiem ks. prof. Jana Kracika liczy 442 strony, zaś bibliografia w niej wykorzystana przekracza pół tysiąca pozycji. Monografia powstała w latach 2007-2010 w oparciu kwerendę przeprowadzoną w 22 archiwach państwowych i kościelnych oraz zbiorach prywatnych.

Jeszcze jako nastolatek wydał piękną publikację o istniejących w Rabce i okolicy kapliczkach, na swym koncie ma kilka historycznych publikacji dotyczących Rabki-Zdroju. Historia to nie jedyne zainteresowania młodego kapłana, opanował także umiejętność gry na organach. Przed laty /na łamach Dziennika Polskiego PODHALAŃSKIEGO/ mogłem przeczytać o koncercie Kamila na instrumencie w drewnianym rabczańskim kościele będącym obecnie muzeum.

Otwarty na ludzi, ciepły i serdeczny zjednał sobie liczne grono przyjaciół i znajomych w środowiskach gdzie dotychczas dane mu było się znaleźć. Można to było też zobaczyć wczoraj. Obecny był poczet sztandarowy Związku Podhalan w Rabce, samorządowcy, nauczyciele, lekarze, pracownicy Uzdrowiska, artyści, poeci i pisarze, kapłani i siostry zakonne. Księża Profesorowie, pracujący w Krakowskich uczelniach, Księża pochodzący z parafii rabczańskiej i pracujący w dekanacie. Zauważyć też można było osoby niepełno-sprawne nad którymi ze szczególną troską pochylał się Ksiądz Kamil.

Na twarzach obecnych można było zobaczyć radość z faktu, że kolejny rabczanin dołączył do licznego grona kapłanów kościoła powszechnego.

Prymicyjną homilię miał wygłosić Ksiądz Profesor Jan Kracik kierownik Katedry Historii Nowożytnej na Wydziale Historii i Dziedzictwa Kulturowego Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie. Niestety choroba uniemożliwiła mu przybycie, zastąpił go ks. mgr Bogusław Targosz z Zawoji.

Kaznodzieja po krótkim przedstawieniu jak to się dzisiaj z angielska mówi civi Prymicjanta powiedział: Mama Irena otrzymała wczoraj najpiękniejszy prezent na Dzień Matki.

Zwrócił uwagę słuchaczy na potrzebę obecności kapłana wśród wiernych. Zilustrował to opowieścią o umierającym w 1975 roku księdzu pracującym wśród Polaków mieszkających na rumuńskiej Bukowinie ostatnim w tamtym czasie w okolicy Czerniowiec. Umierający kapłan poprosił, by przyniesiono mu chleb i pokrojono na mniejsze cząstki. Kawałki chleba położono na białej lnianej chuście. Kapłan zakonsekrował chleb i powiedział: ja już muszę odejść...

Chleb zawinięty w chustę przechowywali mieszkańcy tej miejscowości. Nadszedł czas świąt, ludzie przyszli do kościoła, ale nie było w nim kapłana. I jak tu przyjąć komunię świętą, do nieumytej duszy. Pewien mężczyzna wziął krzyż stojący w kościele i wstawił go do konfesjonału, ludzie przyklękali i spowiadali się krzyżowi sami wyznaczając sobie pokutę, niejednokrotnie najcięższą. Potem przyniesiono zawinięte w lnianą chustę zakonsekrowane przez umierającego kapłana cząstki chleba zgromadzeni spożyli je...

Pomyślcie o tych miejscach,/Pisał błogosławiony Jan Paweł II w Liście do Kapłanów na Wielki Czwartek 1979 r./ na których ludzie tak bardzo oczekują kapłana, gdzie latami całymi odczuwając jego brak, nie przestają pragnąć jego obecności. I bywa czasem tak, że zbierają się w opuszczonej świątyni i kładą na ołtarzu pozostałą jeszcze kapłańską stułę, i odmawiają wszystkie modlitwy liturgii mszalnej, a przed przeistoczeniem zapada głęboka cisza, może tylko przerywana płaczem... tak bardzo pragną usłyszeć te słowa, które tylko kapłańskie usta mogą skutecznie wypowiedzieć, tak bardzo pragną tej eucharystycznej Komunii, która tylko przez posługę kapłana może stać się ich udziałem, i tak bardzo pragną usłyszeć Boskie słowa przebaczenia: i ja odpuszczam tobie grzechy! Tak bardzo przeżywają obecność nieobecnego wśród nich... kapłana!

Kapłan jest potrzebny, by rozgrzeszał, głosił słowo Boże i karmił Ciałem Chrystusa.
Ksiądz poeta Jan Twardowski tak pisał o kapłaństwie:

Własnego kapłaństwa się boję,
własnego kapłaństwa się lękam

i przed kapłaństwem w proch padam,
i przed kapłaństwem klękam

W majowy poranek mych święceń
dla innych szary zapewne
jakaś moc przeogromna
z nagła poczęła się we mnie

Jadę z innymi tramwajem
biegnę z innymi ulicą

nadziwić się nie mogę
swej duszy tajemnicą.

Liturgia Prymicyjnej Mszy świętej była doskonale przygotowana. Na wstępnie Krzysztof Michałek – organista z Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie Łagiewnikach zagrał improwizację do wezwania z Koronki: Jezu ufam Tobie. Stałe części: Kyrie, Sanctus i Agnus Dei wybrzmiały w łacińskiej wersji. Śpiewał Chór Mariański z Parafii Matki Bożej z Lourdes w Krakowie pod dyrekcją dra Jana Rybarskiego. W czasie procesji z domu do kościoła i podczas Mszy pięknie grała Strażacka Orkiestra Dęta pod batutą Jacka Klinowskiego.
Konsekracja wina została dokonana w niezwykłej relikwii – kielichu należącym do św. Jana Marii Vianney'a (1786-1859) proboszcza Ars, a potem do bł. Jana Pawła II. W 2004 roku na 25-lecie sakry biskupiej kielich otrzymał Ks. Kardynał Franciszek Macharski. Obecnie posiada go Wyższe Metropolitalne Seminarium Duchowne w Krakowie.

Z racji Uroczystości Zesłania Ducha Świętego kończącej w kościele okres wielkanocny użyta została Pierwsza Modlitwa Eucharystyczna.

Na koniec Ksiądz Kamil podziękował wszystkim obecnym na jego pierwszej Mszy świętej w rodzinnej parafii i udzielił specjalnego prymicyjnego błogosławieństwa.

Alumni obecni na rabczańskiej uroczystości zaśpiewali Księdzu Kamilowi na melodię znanej popularnie piosenki Jak długo na Wawelu opowieść o nim przeplataną refrenem:

Cieszą się dziś rabczanie
w to wielkie świętowanie
Mają Księdza nowego
a Kamil imię Jego.