IMG 7722 KopiowanieINTERWENCJE. 2-letni Stasiu z Krakowa został poparzony wrzątkiem na Hali Krupowej, 8 –letnia Ania, także z Krakowa, wypadła z wysokości 8 m na stoku w Spytkowicach, 20-kilku latek na Długiej Polanie w Nowym Targu stracił przytomność w wypadku snowboardowym. Turysta rozciął nogę na Gorcu Kamienickim. We wszystkich, tych sobotnich, wypadkach interweniowali goprowcy z Podhalańskiej Grupy GOPR.

- Sobotę mieliśmy pracowitą – nie ukrywa Mariusz Zaród, naczelnik podhalańskiej grupy GOPR. - Wszystkie wypadki wydarzyły się prawie równocześnie. Na dodatek goprowcy brali też udział w poszukiwaniach 71-letniego pensjonariusza ośrodka działającego na terenie dawnego przejścia granicznego Winiarczykówka w Lipnicy Wielkiej, o czym szeroko pisaliśmy w sobotę.
Już o 14.30 goprowcy musieli zwieść z szałasu na Gorcu Kamienickim turystę z rozciętą nogą. Chwilę wcześniej inni ruszyli na poszukiwania 71-letniego zaginionego, lekko ubranego mężczyzny, który został na szczęście odnaleziony w lesie po godzinie 22.
Do trzech wypadków prawie równocześnie doszło około godziny 19. – 2-letni mały Stasiu z Krakowa poparzył się wrzątkiem na Hali Krupowej. Biedaka musieliśmy zwieść na dół do czekającej na niego karetki. Prawie w tym samym czasie na wyciągu w Spytkowicach doszło do kolejnego wypadku. 8-letnia Ania z Krakowa spadła z krzesełka na najwyższym ok. 8 m punkcie wyciągu – mówi Mariusz Zaród. Dziewczynka jechała z trzema koleżankami. Były one tu z grupą wraz z instruktorem. Miały mocno dowodzić na krzesełku podczas jazdy. W konsekwencji jedna z nich wypadła, mimo, iż pozostałe widząc co się dzieje, chciały ją przytrzymać. – Dziewczynka wysunęła się i spadła w dół na szczęście, mimo dużej wysokości, tylko skręciła nogę – zapewnia naczelnik Mariusz Zaród. Na miejscu była jednak karetka pogotowia. Naczelnik dodaje, że dziewczynki były zabezpieczone odpowiednio, jednak wyciąg został oczywiście w tym dniu zatrzymany.
- Poważniejszy wypadek snowbordowy mieliśmy na Długiej Polanie. Młody mężczyzna skoczył na desce i centralnie uderzył głową w podłoże. Stracił przytomność na miejscu, był przywracany do funkcji życiowych w karetce. Na szczęście odzyskał przytomność. Życie uratował mu kask, który miał na głowie. Bez niego, by nie przeżył – podkreśla naczelnik. – To, dlatego o jedzie w kasku powinniśmy wszyscy pamiętać.
Prokuratura Rejonowa w Nowym Targu nie wie nic na temat wypadków. – Jeśli coś się stało, to powinna nas zawiadomić policja, jeśli ktoś do nich złożył zawiadomienie, jeśli trwały jakieś czynności – mówił dziś Józef Palenik, Prokurator Rejonowy w Nowym Targu. Jednak o żadnym z wypadków nie wie policja – jak nas zapewnił dziś asp. Roman Wolski, rzecznik prasowy KPP w Nowym Targu.
Oczywiście w każdej ze spraw dotyczących nieletnich może zostać jeszcze do wyjaśnia kwestia opieki nad nimi. – Czy była to opieka właściwa – mówi prokurator Józef Palenik. Dodaje, że każda z takich spraw musi być jednak zgłoszona na policję, aby ta mogła podjąć ewentualne czynności.