Na zakopiance Fot. Anna SzopińskaPODHALE. W ciągu zaledwie kilkunastu godzin miejscami napadało nawet ok. 0,5 metra śniegu. W miastach i gminach pracują drogowe służby. Ludzie jednak nie narzekają i często zamiast jechać autem do pracy idą na piechotę. W Tatrach, Gorcach i pod Babią Górą śnieg o tej porze roku to raczej norma.

Fot. Beata Szkaradzińska- Bardzo nas Czasem ktoś utknie przy drodze Fot. Anna Szopińskazasypało, Warunki trudne, ale ruch płynny Fot. Anna Szopińskadodatkowo Warunki trudne, ale ruch płynny Fot. Anna Szopińskawieje wiatr i W mieście - wielkie szuflowanie Fot. Anna SzopińskaprzenosiKto nie mógł się odkopać - zamawiał pług Fot. Anna Szopińska śnieg. Lżejszy sprzęt w akcji Fot. Anna SzopińskaLudzie są Chodniki przypominają tunele Fot. Anna Szopińskaspokojni, Pod pryzmą utknął nawet samochód nauki jazdy Fot. Anna Szopińskanie interweniują, Pryzmy rosną Fot. Anna Szopińskaa wręcz sami Miejski pejzaż Fot. Anna Szopińskaodśnieżają. Są przyzwyczajeni, że o tej porze roku pada śnieg. My tu w Gorcach jesteśmy przywykli do takich warunków i nie robimy larum, jak w takiej Warszawie, gdzie jak spadnie 10 cm śniegu, to ogłaszają prawie klęskę żywiołową - mówi wójt gminy Ochotnica Dolna Kazimierz Konopka. – My pracujemy cały czas na drogach, jednak z powodu śnieżycy na odśnieżone już drogi nawiewa śnieg, czasami to syzyfowa praca – nie ukrywa wójt Konopka.

Także po drugiej stronie powiatu nowotarskiego na Orawie, mimo, że śnieg nie przestaje padać drogi są w miarę przejezdne. – Orawę dosłownie zasypało, ale służby drogowe działają sprawie już od 4 rano. Zgłoszeń od mieszkańców nie mamy. Ludzie rozumieją wyjątkowość sytuacji i nie jeżdżą samochodami, sam swoje auto zostawiłem dziś w garażu – mówi sekretarz gminy Jabłonka Andrzej Woszczek.

Spytkowice leżące przy drodze chyżniańskiej prowadzącej z zakopianki wprost w stronę granicy państwa w Chyżnem są w miarę przejezdne, mimo, że wójt Franciszek Sidełko podkreśla, że napadało masę śniegu, który przenosi wiatr. – Droga krajowa jest w miarę przejedna, na gminnych wciąż walczymy od 4 rano. Chodniki przy krajówce sami odśnieżyliśmy, jednak potem znowu na nie przerzucony został śnieg z jezdni, odśnieżamy go ponownie. Droga powiatowa jest jako tako odśnieżona. Nie jest źle nikt nie interweniuje – zapewnia wójt Sidełko.

Także w powiecie tatrzańskim mimo lecącego wciąż z nieba białego puchu, nie jest źle. – Mamy już odśnieżone wszystkie drogi gminne, teraz walczymy z chodnikami – mówi wójt Bukowiny Tatrzańskiej Stanisław Łukaszczyk.

Zakopane w centrum jest już odśnieżone. – U nas napadało ok. 40 cm śniegu. Drogi sa przejezdne. Dla nas opady o tej porze roku to nie zaskoczenie, a standard. Pługi pracują cały czas, drogi w centrum są białe, ale przejezdne, jest jednak może mniejszy ruch, wielu ludzi auta zostawiło dziś w garażach. Oczywiście obrzeża miasta: Gubałówka, Cyrhla, Furanowa są jeszcze nie wszędzie przejezdne, ale do dwóch, trzech godzin będą odśnieżone – mówił tuż po godzinie 10 burmistrz miasta Zakopane Janusz Majcher.

Na 330 kilometrach dróg powiatowych Nowotarszczyzny walczy ze skutkami śnieżycy ponad dwadzieścia pługopiaskarek. Firma trudniąca się odśnieżaniem rzuciła na drogi cały sprzęty i działa „na okrągło", bo z zajeżdżonym  śniegiem uporać się byłoby trudniej.

- Zaczęliśmy od wczesnych godzin rannych, ale opad jest tak intensywny, że po przejechaniu przez pług 10 – 20 kilometrów początek odcinka znów jest zasypany... – mówi wicedyrektor Powiatowego Zarządu Dróg w Nowym Targu, Krzysztof Szlaga. - Najgorzej sytuacja wygląda w Łapszach Niżnych, ale odśnieżamy na bieżąco. Na wielu odcinkach, jak Niedzica – Kacwin, Lipnica Wielka – Lipnica Mała, Raba Wyżna – Skawa, Ochotnica – hulają po dwie pługopiaskarki. Tam, gdzie utworzyły się zwały śniegu, potrzeba cięższego sprzętu, więc i koparki są w użyciu. Czasem ktoś utknie w zaspie i trzeba go odblokowywać. Na razie nie mieliśmy sygnałów, że drogi powiatowe są gdzieś nieprzejezdne, choć zdajemy sobie sprawę, że najgorzej jest tam, gdzie biegną one w szczerych polach i nawiewanie śniegu jest silne, jak np. na odcinku Trybsz – Łapsze i w Lipnicy Małej.

W samym Nowym Targu ulice są przetarte, ale drogowcy z łopatami nie wszędzie nadążają już odkopywaniem przejść dla pieszych po przejechaniu pługa. Mnóstwo mieszkańców od rana trudziło się przy odgarnianiu śniegu z chodników zasypanych do wysokości pół metra. Na poboczach ulic rosną pryzmy wyższe od człowieka, a ciągi piesze zaczynają przypominać tunele. Ci, którzy mieli trudność z odkopaniem np. szerszych odcinków czy dłuższych przejazdów, zamawiali po nocy mniejsze pługi.

Po systematycznie odśnieżanej „zakopiance" na wysokości Nowego Targu samochody poruszają się z taką prędkością, na jaką pozwalają trudne warunki, jednak tutaj nie tworzą się zatory, ruch jest płynny.

GALERIA