dyanredawidk

PIŁKA NOŻNA. Kapitan Podhala Nowy Targ dzieli się wrażeniami po zwycięstwie w rzutach karnych nad Wieczystą Kraków, w finale Pucharu Polski MZPN Kraków.

Wygrana jak najbardziej zasłużona. Poza krótkimi momentami, to do was należała inicjatywa…

- Na boisku też to czuliśmy. Dobrze się nam grało w ataku pozycyjnym, mimo że mieliśmy w nogach 120 minut z meczu półfinałowego z Unią Tarnów, który rozegraliśmy ledwie trzy dni wcześniej.

W dogrywce czekaliście już na karne?

- Skłamałbym gdybym zaprzeczył. Czuliśmy się mocni w karnych. W taki sposób wygraliśmy przecież dwa wcześniejsze mecze, więc można powiedzieć, że to była nasza groźna broń. Zresztą przed meczem mówiliśmy sobie, że nie mamy nic przeciwko, żeby i ten mecz w taki sposób się rozstrzygnął.

Nazwiska w składzie Wieczystej nie zrobiły na was wrażenia…

- Przede wszystkim nazwiska nie grają. Zawsze wszystko weryfikuje boisko. Na pewno jak na ligę okręgową skład Wieczystej robi wrażenie. W 3 lidze już można spotkać wielu podobnej klasy zawodników, więc po prostu podeszliśmy do tego meczu jak do każdego innego ligowego spotkania.

Jaki był plan na to spotkanie?

- Po prostu grać swoja grę. Mamy swój styl i chcemy być w tym konsekwentni. Raz to wygląda lepiej, raz gorzej, ale generalnie przynosi efekty, więc nie chcemy nic na siłę zmieniać.

Nie da się ukryć, że jednak brakowało świeżej krwi, zwłaszcza w dogrywce.

- No tak, oczywiście. Tak się złożyło, że w Pucharze Polski mogliśmy korzystać z 12-13 zawodników. To mocno ograniczało nam pole manewru. Musieliśmy kombinować z przygotowaniami do kolejnych pucharowych meczów, a trzeba też mieć na uwadze, że jesteśmy też na finiszu przygotowań do ligi.

Dla Ciebie to pierwszy tego typu sukces w karierze…

- Zgadza się. Raz grałem w finale. Zresztą też na boisku w Kalwarii Zebrzydowskiej. Wtedy byłem zawodnikiem Soły Oświęcim. Przegraliśmy z Garbarnią Kraków, której zawodnikiem był Krzysiek Kalemba, dzisiaj gracz Wieczystej. Zresztą przed meczem zamieniliśmy parę zdań i powiedziałem Krzyśkowi, że teraz moja kolej. No i udało się.

Ten wygrany finał to dobry prognostyk przed ligą?

- Mam nadzieję, że tak. Wiadomo, że jest jeszcze sporo mankamentów, które musimy wyeliminować, ale jeszcze mamy te półtora tygodnia czasu. Mam nadzieję, że nowi zawodnicy, którzy do nas dołączą, szybko się wkomponują w zespół i będą wzmocnieniem.

Rozmawiał Maciej Zubek