mzubewywiad

PIŁKA NOŻNA . Rozmowa z trenerem piłkarzy Podhala Nowy Targ po zdobyciu Pucharu Polski MZPN Kraków.

Tak na gorąco, jak ocenisz finałowe spotkanie z Wieczystą?

- Mieliśmy swój plan i on okazał się słuszny. W trzynastu nie da się grać otwartej piłki. Byliśmy konsekwentni w tym co robiliśmy na murawie. Myślę, że każdy kto był na spotkaniu przyzna, że kultura gry była po naszej stronie. Brakowało nam finalizacji. Zresztą nie pierwszy raz i nad tym na pewno musimy popracować. Oczywiście Wieczysta też miała swoje sytuacje, ale jeżeli weźmiemy pod uwagę ich ilość, to my mieliśmy ich więcej. Chciałbym podziękować zawodnikom, którzy grając trzy mecze w tak bardzo wąskim w składzie i w dodatku w krótkim odstępię czasu, potrafili każdy z nich wygrać. Duża rola w tym zarządu, który zapewnił nam warunki do regeneracji sił. Mam nadzieję, że godnie będziemy reprezentować Małopolskę na szczeblu ogólnopolskim.

Odetchnąłeś z ulgą jak z boiska zszedł Piotr Madejski. To był zdecydowanie najgroźniejszym zawodnik Wieczystej. Napsuł wam mnóstwo krwii na tej prawej stronie... 

- Zdawaliśmy sobie sprawę, że ze strony tego zawodnika grozić będzie nam duże niebezpieczeństwo. Staraliśmy się zabezpieczyć sektor boiska, w którym oni się poruszał. Nie zawsze nam się to udawało. Przy bramce którą zdobył, po prostu popełniliśmy błąd.

Bałeś się, że w dogrywce rezerwowi, których miała Wieczysta, a których wam brakowało, mogą wpłynąć na wynik?

- Zazwyczaj tak bywa. Trochę zaskoczyło mnie to, że Wieczysta po wejściu na boisko aż 5 rezerwowych, nie zaatakowała nas wysoko, tylko czekała na nas i nastawiała się na kontrataki. Nie ukrywam, że nam to pomogło, bo umiejętnie utrzymując się przy piłce, odpoczywaliśmy, a na tym nam zależało.

Trzeba oddać zasługi Mateuszowi Szukale, który zwłaszcza w drugiej części dogrywki, zaliczył w bramce kilka świetnych interwencji…

- Jak najbardziej. Mateusz kolejny raz potwierdził, że zna się na swoich fachu.

W serii rzutów karych byłeś pewny zwycięstwa?

- Nie. To zawsze jest loteria. Niemniej doświadczenie z dwóch wcześniejszych spotkań nam pomogło. Konsekwentnie postawiliśmy na tych samych zawodników i to się opłaciło.

To zwycięstwo traktujesz w kategorii największego sukcesu w swojej – krótkiej wciąż – pracy w roli pierwszego trenera?

- Jestem osobą pokorną, ale tak, to na pewno mój największy sukces jak do tej pory. Staram się jednak podchodzić to tego spokojnie i skupiać się na pracy i nad rozwojem zarówno zespołu, jak i swojej osoby.

Jak podchodzisz do dalszego etapu pucharowych rozgrywek, już na szczeblu ogólnopolskim?

- Czas pokaże. Dużo zależy od terminarza. Będziemy się zastanawiać w trakcie sezonu, teraz jeszcze na to za wcześnie.

Teraz pora na ligę, która startuje już za niespełna dwa tygodnie.

- Zgadza się. To będzie intensywny czas. Mamy jeszcze sporo spraw, głównie kadrowych do rozwiązania. Na tym i nad optymalnym fizycznym przygotowaniem zawodników skupiamy się przede wszystkim. To będzie kluczowe.

Rozmawiał Maciej Zubek