Pogon Szczecin 99858

David Stec, zawodnik Pogoni Szczecin, z którą piłkarze Podhala już w niedziele zmierzą się w 1/32 Totolotek Pucharu Polski, urodził i wychował się w Wiedniu, ale płynie w nim polska, góralsko-orawska krew.

- Mama wychowała się w Kościelisku, a tata w Lipnicy Małej, gdzie stoi nasz rodzinny dom. Przed blisko 30 laty osiedli w Wiedniu i tam urodziłem się ja i trójka rodzeństwa – podkreśla 26 letni prawy obrońca, który przygodę z futbolem rozpoczął w wieku 9 lat. Wówczas rodzice zapisali go do drużyny w małej wiosce pod Wiedniem. W wieku 14 lat dostał się już do prestiżowej Akademii „Austria Wien" w Hollabrunnie, finansowanej przez jednego z najbogatszych Austriaków Franka Stronacha. Rok później został już zawodnikiem klubu Sankt Pölten. Tam spędził kolejnych 11 lat, aż wreszcie 1 lipca 2018 rok został zawodnikiem klubu ze Szczecina.

David nie ukrywa, że cieszy się z faktu, że w losowaniu 1 rundy PP Pogoń trafiła na zespół z Nowego Targu.

- Tak sobie pomyślałem przed losowaniem, patrząc na naszych potencjalnych rywali, że fajnie byłoby trafić właśnie na Podhale. No i proszę. Cieszę się, że taki mecz odbędzie się w miejscu skąd wywodzą się moje korzenie. Zresztą, nawet jak mieszkałem w Austrii, często tu bywałem. Za dzieciństwa niemal każde wakacje spędzaliśmy na Orawie. Mam tutaj dużą rodzinę, duże grono znajomych i przyjaciół. Myślę, że przynajmniej część z nich zasiądzie na trybunach. Oczywiście jeżeli uda się im zdobyć bilety, bo wiem że zainteresowanie meczem jest spore, a liczba miejsc ograniczona – przyznaje.

Co ciekawe, David towarzysko gościł na jednym ze przed sezonowych spotkań kontrolnych Podhala.

- Akurat przyjechałem na Podhale. Znam się z drugim trenerem Podhala Pawłem Kuckiem. Zaprosił mnie. Powiem szczerze, że fajnie oglądało się poczynania chłopaków z Nowego Targu. Widać, że chcą grać w piłkę i nieźle im to wychodzi – mówi Stec, którego występ w niedzielnym meczu stoi jednak pod znakiem zapytania, ze względu na kontuzje. – Walczę z czasem – wyjaśnia.

Fot. pogonszczecin.pl