aaa szaf - jordan

PIŁKA NOŻNA. W fatalnych warunkach pogodowych przyszło odrabiać zaległości drużynom z ligi okręgowej. Mecze w Szaflarach i w Nowym Targu toczone były przy obficie padającym deszczu i w blasku błyskawic.

W Szaflarach gospodarze zmierzyli się w derbowym starciu z Jordanem Jordanów, z którym od pięciu lat nie potrafią wygrać ligowego pojedynku. Podobnie było i tym razem. Mecz zakończył się bowiem wynikiem bezbramkowym. Pierwsi groźną sytuację w meczu stworzyli przyjezdni. W 2 min po rzucie rożnym Ferek minimalnie chybił głową. Potem do głosu zaczęli dochodzić gospodarze. W 15 i 25 min piłka znalazła się w bramce Jordana, ale w obu przypadkach sędzia odgwizdał pozycję spaloną. Druga połowa zaczęła się od zmarnowanej sytuacji Maciasia, który przegrał pojedynek „oko w oko" z Sitarzem. W 66 min prowadzenie mogli objąć goście, ale Ferek będąc sam przed Cisoniem trafił wprost w niego. W ostatniej minucie wygraną Szaflarom powinien zapewnić F. Kamiński, ale fatalnie przestrzelił.

- Trudno mieć pretensję o niewykorzystane sytuację, jak gra się w takich warunkach. Generalnie mimo braku zwycięstwa, muszę pochwalić drużynę. Byliśmy stroną dyktującą warunki gry. Zabrakło trochę szczęścia – ocenił trener Szaflar Marek Majka.

- Cieszy nas punkt. Trudno było grać o zwycięstwo w takich warunkach, a jeżeli nie da się wygrać to trzeba umieć zremisować. My też mieliśmy swoje okazję. Graliśmy jednak znów bez nominalnego napastnika – stwierdził trener Jordana Marek Hodana.

GALERIA Z SZAFLAR

Trwa kryzys piłkarzy NKP Podhale. Nowotarżanie przegrali kolejny ważny w perspektywy walki o utrzymanie mecz na swoim boisku z Olimpią Pisarzowa. Już do przerwy goście wypracowali sobie dwubramkową zaliczkę, co pozwoliło im kontrolować wydarzenia na boisku po przerwie.

- Przegraliśmy zasłużenie. Zespół z Pisarzowej to zdecydowanie drużyna, która prezentowała się najlepiej spośród tych, z którymi graliśmy na wiosnę. Mimo to remis był na pewno w naszym zasięgu. Znów jednak powtórzyliśmy te same błędy, które przytrafiają się nam niemal w każdym meczu. Bramki tracone były konsekwencją łatwych strat piłek przy wyprowadzaniu piłki – powiedział trener NKP Krzysztof Leśniakiewicz.

Szaflary – Jordan Jordanów 0:0
Sędziował Krzysztof Ziaja z Nowego Sącza.
Szaflary: Cisoń – Czernik (68 Majewski), Strama, Rusnak, Szulc – Hajnos, K. Kamiński (46 Jarząbek), F. Kamiński, Marek, P. Kamiński (86 Gąsienica) – Maciaś.
Jordan: Sitarz – Kulka, Wójtowicz, Hodana, Kołodziejczyk – M. Czubin, Wróbel (66 Pietrzak), Ferek, Tyrpa, D. Czubin (80 Rączka) – Romaniak.

NKP Podhale Nowy Targ – Olimpia Pisarzowa 1:3 (0:2)
0:1 Górski 7, 0:2 Ł. Sobonkiewicz 27, 0:3 Timidaj 79 z karnego, 1:3 Sulka 83.
Podhale: Kowalczuk – Mastalski, D. Żółtek, Sewielski, Bobek – W. Żółtek (46 Gardoń), Dudek, Romanowski (75 Hołyst), Dziurdzik - Ślusarek (67 Sulka), Świętek (46 Gołuchowski).

Jak padły bramki?
0:1 7 min - nowotarżanie tracą piłkę w momencie jej wyprowadzania z własnej połowy, goście wywalczyli rzut wolny i po dośrodkowaniu w pole karne wbiegając Górski pakuje futbolówkę w bramce.
0:2 27 min – Sobonkiewicz otrzymuje prostopadłe podanie i wygrywa pojedynek sam na sam z Kowalczukiem
0:3 79 min – Kowalczuk fauluje w polu karnym jednego z zawodników Pisarzowej, a Tumidaj wykorzystuje „jedenastkę"
1:3 83 min – Dudek podaje do Sulki ten wygrywa starcie z obrońcami i bramkarzem Olimpii.