aaa konrad plewaaa

PIŁKA NOŻNA. Rozmowa z Konradem Plewą, 20 letnim piłkarzem wywodzącym się z Podhala, który w wieku 7 lat wyjechał do USA, a teraz sprawdzany jest przez Wisłę Kraków.

Jak to się stało, że trafiłeś na testy do „Białej Gwiazdy"?

- Moja droga do Wisły wiodła przez Akademię w Zabierzowie, gdzie trenerem jest Pan Jerzy Kowalik. Byłem u niego już w marcu. Odbyłem kilka treningów, zagrałem w kilku meczach i wypadłem najwyraźniej na tyle dobrze, że trener Kowalik polecił mnie działaczom Wisły. Ci skontaktowali się ze mną, zaprosili na treningi i przystałem na ich propozycję.

Jak dziś wygląda Twoja sytuacja w Wiśle?

- Mam za sobą tydzień treningów z pierwszą drużyną. Było naprawdę świetnie. Chłopaki przyjęli mnie bardzo dobrze. Nie wiem na dzień dzisiejszy za wiele co do mojej przyszłości. Na razie kończy się sezon. Pierwsza drużyna dostanie kilka dni przerwy. Zanosi się na zmianę trenera. Mam stawić się w klubie na pierwszy trening pod okiem nowego szkoleniowca. Czekam więc cierpliwie. W chwili obecnej znów trenuję w Zabierzowie pod okiem trenera Kowalika.

W USA zawodowo grasz w piłkę?

- Ciężko to nazwać zawodowstwem. Sport dzielę z nauką. W roku szkolnym gram w lidze NCAA w barwach Seton Hall University. W przerwie wakacyjnej z kolei trenuję w drużynie będącej bezpośrednim zapleczem klubu New York Red Bulls. Chcę jednak mocniej postawić na piłkę, stąd też moja decyzja o tym aby spróbować swych sił w Polsce. Mam co prawda jeszcze dwa lata studiów przed sobą, ale bym był gotów je poświęcić, gdyby udało mi się załapać do drużyny z Krakowa. Mam już 21 lat. To jest więc ostatni moment aby pomyśleć o poważniej piłce.

Możesz pochwalić się jakimi sukcesami?

- Jakiś spektakularnych osiągnięć, którymi mógłbym się pochwalić nie mam. Niemniej za największe wydarzenie w swojej dotychczasowej karierze uważam, możliwości gry przeciwko takim piłkarzom jak Lionel Messi, Javier Mascherano czy Angel Di Maria. To było niesamowite uczucie. Było to dwa lata temu. Podczas wizyty reprezentacji Argentyny w USA, mój zespół był sparingpartnerem Argentyńczyków.

Jak oceniłbyś swój styl gry?

- Generalnie preferuję techniczną piłkę. Myślę, że mam niezłą kontrolę nad futbolówką, co zresztą podkreślił sam trener Kowalik. W USA grałem na pozycji środkowego pomocnika, ale też gra jako środkowy obrońca czy defensywny pomocnik nie sprawia mi problemu.

Pochodzisz z Podhala....

- Tak, a dokładniej z Maniów, choć urodziłem się w Nowym Targu. Kilka dni po moich siódmych urodzinach wraz z rodziną wyjechałem do USA. W Polsce ostatni raz przed marcem tego roku, byłem przed 12 laty. Mam nadzieję, że teraz na dużej zagoszczę w moim rodzinnym kraju.