aa rajskiii

Hokej. Rozmowa z Tomaszem Rajskim, bramkarzem "Szarotek", który rozważa zakończenie kariery.

Jaki jest powód, że na dzień dzisiejszy brakuje Ciebie w grupie zawodników, którzy pod okiem trenerów Marka Ziętary i Rafała Sroki przygotowują się do nowego sezonu?

- Jak na razie nie potrafię dojść do porozumienia z działaczami. Nie będę ukrywał, że rozchodzi się o kwestię finansowe. Moje oczekiwania mocno różnią się od oferty jaką mi zaproponowano. To wręcz śmieszne sumy.Jestem jednak jeszcze umówiony na rozmowę z panią prezes. Dlatego jeszcze definitywnie nie mówię nie. Cały czas indywidualnie trenuje i czekam jak rozwinie się sytuacja. Dałem sobie czas do końca tego tygodnia.

Warunki jakie proponują Panu w klubie są gorsze od tych, które miałeś w zeszłym sezonie?

- Nie da się tego w ten sposób porównać. W zeszłym sezonie graliśmy w pierwszej lidze. Wszyscy wiemy jak wyglądały te rozgrywki. Grę w hokeja dzieliłem wówczas z pracą. Nikt na tym nie tracił. Teraz jak mamy grać w ekstraklasie, już trzeba byłoby sto procent zaangażowania w sport. Musiałbym poświęcić więc biznes, który własnie rozkręcam. To spore ryzyko. Z czegoś muszę żyć, z czegoś muszę utrzymać rodzinę. Gdy ma się 18-19 lat i jest się jeszcze na garnuszku rodziców, można sobie pozwolić na grę za pół darmo, ale gdy już wchodzi się w dorosłe życie to nie ma o tym mowy.

Jeżeli nie uda się dogadać z działaczami Podhala to...

- To pewnie zakończę przygodę z hokejem, przynajmniej tym zawodowym. Na pewno byłoby mi żal. Mam w końcu dopiero 28 lat. Wielu mówi, że to najlepszy wiek dla bramkarza. Niestety są wyższe priorytety. Mam co robić. Tak jak powtarzam, zaczynam rozkręcać swoją własną firmę, a w dzisiejszych czasach też nie jest to łatwe i wymaga bardzo dużej pracy.

Propozycji z innych klubów nie ma?

- Raczej nie biorę pod uwagę, gry poza Nowym Targiem. Choć wiadomo, nigdy nie mówi się nigdy...