aaa poro - wata

PIŁKA NOŻNA. Mający już zapewniony awans gracze Porońca Poronin w ostatnim w tym sezonie spotkaniu na swoim boisku, potwierdzili, że są zdecydowanie najlepszą drużyną rozgrywek, pewnie ogrywając wicelidera z Kamionki Wielkiej. Rozczarowali w tej kolejce i to mocno gracze Watry Białka Tatrzańska, którzy po serii zwycięstw, tym razem doznali sromotnej wyjazdowej porażki.

Poroniec nie dał najmniejszych szans piłkarzom Skalnika. Jedynie w pierwszych kilku minutach mecz miał wyrównany przebieg. Im jednak spotkanie trwało dłużej, tym coraz wyraźniej dominowali gospodarze. W pierwszej połowie bramki nie padły, choć sytuacji dogodnych do tego nie brakowało. Ze strony Porońca swoich szans nie wykorzystał m.in. Gogola i Grela, z kolei wśród gości najbliżej i to dwukrotnie zdobycia gola był Gryboś. Worek z bramkami poronianie rozwiązali po przerwie. Zdobyli cztery bramki, ale gdyby byli bardziej skuteczni to ten dorobek mógłby być co najmniej dwa razy większy.

- Zależało nam aby godnie pożegnać się z IV ligą przed naszą publicznością i myślę, że nam się udało. Nie tylko wynik, ale i nasza gra mogła cieszyć. Jeżeli ktoś jeszcze miał jakieś wątpliwości, że jesteśmy najlepszą w tej lidze drużyną, to po tym spotkaniu chyba już się ich wyzbył – krótko podsumował trener Porońca Tomasza Rogala.

Piłkarze z Białki Tatrzańskiej, pozbawieni kilku kluczowych zawodników,  z Nowej Jastrząbki wracali z ciężarem aż siedmiu straconych bramek. Już po 7 min było 3:0 dla gospodarzy, a po 45 minutach 6:0. Honorowe trafienie dla Watry zdobył w doliczonym czasie gry z rzutu karnego Robert Teper.

- Musimy zapomnieć jak najszybciej o tym meczu. Na taki wynik złożyło się wiele spraw. Nie bez znaczenia miało zamieszanie przed meczem. Rozpoczął się on z blisko 45 minutowym opóźnieniem, bowiem nie mieliśmy przy sobie listy zgłoszonych zawodników do rozgrywek, którą zażądał od nas arbiter. Wydawało się, że spotkanie się nie odbędzie, a my ukarani zostaniemy walkowerem. Po serii telefonów, sędzia dopuścił do rozegrania spotkania. Nie mogli jednak zagrać ani Nowobilski, ani Gał, którzy nie wzięli ze sobą dowodów. To wszystko fatalnie wpłynęło na naszą psychikę. Jeszcze dobrze się mecz nie zaczął, a już przegrywaliśmy różnicą trzech bramek. Gsopdoarzom wszystko wychodziło w tym spotkaniu, a nam nic – ocenił gracz Watry Grzegorz Bochnak.

Poroniec Poronin – Skalnik Kamionka Wielka 4:0 (0:0)
1:0 Drąg 49, 2:0 Gogola 59, 3:0 Drobny 86, 4:0 Waksmundzki 90. Sędziował Piotr Ćwiertnia z Wadowic. Żółta kartka: Bartos. Widzów: 400
Poroniec: Gawron – Bartos, Babik, Czerwiec, Wszołek – Chrobak (83 Stasik), Gogola, Waksmundzki – Drąg (83 Drobny), Zasadni (84 Zasadni), Grela (75 Antoł).
Skalnik: Kantor – Stojda (68 Żarnowski), Chełmecki, Kulpa, Kłębczyk, M. Olchawa, Hasior, Michalik, Bajdel, Nowak, Gryboś.

Jak padły bramki?
1:0 49 min – koronkowa akcja Porońca. Tuż przy linii autowej Grela wywalczył piłkę, zagrał do Bartosa, który zacentrował w pole karne. Zasadni zgrał futbolówkę do Chrobaka, ten odegrał do lepiej ustawionego Drąga, który uderzył z bliska nie do obrony
2:0 59 min – Waksmundzki przebiegł kilka metrów z piłką, poczekał na nadbiegającego Gogolę, dograł mu, a ten z 17 metrów celnie trafił.
3:0 86 min – Ustupski zagrywa do Drobnego, ten wychodzi na pozycję sam na sam z bramkarzem i wygrywa ten pojedynek.
4:0 90 min – znów Ustupski zalicza asystę. Tym razem dogrywa do Waksmundzkiego, który pewnym strzałem umieszcza piłkę w bramce.

Nowa Jastrząbka – Kotelnica Watra Białka Tatrzańska 7:1 (6:0)
Bramka dla Watry: Teper 90 z karnego.
Watra: K. Janasik – Yassine, Strama, Florek, G. Bochnak – Kuchta (68 Ustupski), Skawski, K. Bochnak, Pluta – Teper, Kurnyta.