aaa watra - zakopaneee

PIŁKA NOŻNA. W sobotniej, ostatniej kolejce spotkań grupy wschodniej IV ligi rozstrzygną się losy Watry Białka Tatrzańska. Klub z Podhala wciąż bowiem zagrożony jest degradacją. Zespół prezesa Andrzeja Rabiańskiego aby być pewny gry w tej klasie rozgrywkowej w nowym sezonie nie może przegrać swojego wyjazdowego meczu z Barciczanką Barcice.

Zdajemy sobie sprawę ze stawki spotkania. Wciąż jednak tak naprawdę wszystko zależy od nas i to najważniejsze. Gospodarze podobnie jak my, też walczą o utrzymanie. Oni potrzebują jednak zwycięstwa, nam wystarcza remis. Teoretycznie mamy więc małą przewagę, ale na pewno nie nastawiamy się na remis, bo to mogłoby przynieść odwrotny skutek. Chcemy wygrać i postawić kropką nad i. Jedziemy w niemal optymalnym składzie, jedynie bez Kowalczyka i Tepera, którzy przebywają zagranicą. Jestem dobrej myśli – zapowiada Rabiański.

W przypadku gdyby białczanie przegrali w Barcicach, wówczas ich losy będą uzależnione od wyniku spotkania Nowej Jastrząbki z Porońcem Poronin. Tylko zwycięstwo tych drugich uratuje Watrę przed degradacją. Wygrana Jastrząbki, bądź remis zepchną klub z Białki Tatrzańskiej do strefy spadkowej. Teoretycznie Poroniec jest zdecydowanym faworytem spotkania, ale zmaga się ze sporymi problemami kadrowymi.

Mam tak naprawdę 13 zawodników z pierwszego składu do dyspozycji. Z powodu kontuzji bądź kartek nie mogą zagrać m.in. Klimek Walczak Wójciak, Marcin Cudzich, Marcin Drobny, Łukasz Babik i Michał Stasik. Zobaczymy w jakim stopniu ich brak odbije się na naszej formie, zwłaszcza, że po ostatnim spotkaniu dałem tydzień odpocząć swoim podopiecznym – podkreśla trener Tomasz Rogala.

Można się więc spodziewać, że Poroniec wystąpi w sobotnim spotkaniu w mocno rezerwowym składzie, zwłaszcza, że już w poniedziałek czeka ich półfinałowe spotkanie Pucharu Polski na szczeblu OZPN Nowy Sącz w Tymbarku. Swój występ w Nowej Jastrząbce zapowiada m.in. .... Jakub Pawlikowski Bulcyk, wiceprezes klubu .

Kilkanaście lat nie grałem piłkę. Ostatni raz jak sobie przypominam to za czasów gry Porońca w A klasie, kiedy trenerem był Maciej Ejsmond. To było wieki temu. Obiecałem jednak sobie na początku sezonu, że jak nasza sytuacja będzie już jasna i klarowna to nie odpuszczę debiutu na boisku czwartej ligi. Mam za sobą jeden trening. Co prawda kondycja pozostawia wiele do życzenia, ale kopnąć piłkę jeszcze potrafię – przekonuje Pawlikowski Bulcyk.

Trzeci z przedstawicieli Podhala w IV lidze KS Zakopane zagra na swoim boisku z Rylovią Rylów. Początek wszystkich sobotnich spotkań zaplanowano na godzine 18.