aaa IV liga środa 8 kolejka

PIŁKA NOŻNA. We środę rozegrano 8 kolejkę spotkań rozgrywek grupy wschodniej IV ligi. Bilans trzech zespołów z Podhala to dwa zwycięstwa i remis.

Wreszcie powody do radości mają kibice Watry Białka Tatrzańska. Zespół trenera Stanisława Stramy po serii trzech z rzędu porażek, wygrał i to w dodatku na boisku Glinika Gorlice. Prowadzenie Watrze dał w 42 min gry ładnym strzałem z woleja Andrzej Rabiański. Zaraz po przerwie gospodarze wyrównali. Losy meczu rozstrzygnęły się w 82 min gry. Prostopadłe podanie Marcina Kowalczyka trafiło do Rafała Kuchty, który strzałem po długim rogu umieścił piłkę w siatce.

- Mam nadzieję, że wreszcie „odpaliliśmy" na dobre. Po meczu z Sokołem długo ze sobą rozmawialiśmy. Były to twarde, męskie rozmowy, ale takie były nam potrzebne. W Golicach już byliśmy kolektywem. Zaczęliśmy nerwowo, chaotycznie, ale też trzeba oddać młodej drużynie gospodarzy, że bardzo umiejętnie gra piłką, potrafi się przy niej utrzymać. Dużo dał nam gol do „szatni". Wprawdzie zaraz na początku drugiej połowy po stałym fragmencie gry straciliśmy gola, ale nie podłamaliśmy. Graliśmy konsekwentnie, stwarzaliśmy sytuację i jedną udało się wykorzystać – podsumował Rabiański.

Zakopane drugi raz z rzędu podzieliło się punktami z przeciwnikiem. Po remisie w niedzielę 1:1 z Tymbarkiem, tym razem podopieczni Jerzego Grabary zremisowali 3:3 na boisku Barciczanki Barcice. Mecz zacięty i toczony według scenariusza „cios za cios". Zakopiańczycy dwukrotnie prowadzili (1:0, 2:1), a raz musieli gonić wynik (2:3). Pierwszego gola dla nich zdobył w 14 min Maciej Ustupski strzałem głową po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Fabiana Leniewicza. W 37 min na listę strzelców wpisał się zaś Marcin Grela, który i tym razem wykorzystał precyzyjne dogranie Leniewicza. W 58 min wreszcie sam Leniewicz zaliczył trafienie, efektownie uderzając z rzutu wolnego.

- Trzeba uszanować ten punkt, choć niedosty pozostawia seria niewykrozystanych przez nas sytuacji. Sam Marcin Grela oprócz strzelonej bramki, miał jeszcze czyery sytuacje stu procentowe. Trzeba jednak pochwalić chłopaków, bo zostawili na boisku dużo zdrowia i serca  - ocenił trener Grabara. 

W Maniowach Lubań rozgromił Tuchovię Tuchów. Wynik meczu otworzył Robert Karkula w 10 min gry, wykorzystując rzut karny podyktowany za faul na Macieju Góreckim. W 22 min goście wyrównali po składnej akcji. W 29 min po raz pierwszy we znaki defensywie Tuchovii dał się Piszczek, precyzyjnie uderzając z okolic linii pola karnego. Kolejne gole padły po przerwie. W 55 min Piszczek wykorzystał fatalną postawę defensorów z Tuchowa i głową przelobował bramkarza rywali. W 75 min szybki kontratak Lubania wykończył Kurnyta. W 84 min swoją drugą bramkę zdobyli goście, ale ostatnie słowo należało do maniowian, a konkretnie do Kamila Kuziela, który Łądnym mierzonym strzałem ustalił wynik spotkania. Gospodarze mecz kończyli w liczebnym osłabieniu bowiem w doliczonym czasie gry, arbiter główny – pod adresem którego było wiele uwag – dopatrzył się rzekomego faulu poza polem karnym Krzysztofa Pyskatego i bramkarz Lubania obejrzał czerwoną kartkę.

- Cieszę się ze zwycięstwa. Przyznam, że nie spodziewałem się, że wygramy tak efektownie. Tuchovia to jedna z najsłabszych piłkarsko drużyn w lidze, ale bardzo walcząca. Zdecydowanie lepiej spisywała się w ofensywie, za to zupełnie jakby zapominając o grze w defensywie. Stąd łatwo stwarzaliśmy sobie w tym meczu okazję. Nawet przy golu straconym na 1:1, byłem przekonany, że wygramy to spotkanie różnicą dwóch czy trzech goli. Gratuluje zawodnikom, choć przyznam, że momentami graliśmy zbyt nerwowo. Brakowało nam takiego cwaniactwa, jakie przykładowo zaprezentowaliśmy w derbach z Watrą. Martwią też kartki Krzysia Pyskatego i Mateusza Złockiego, które eliminują ich z meczu z rezerwami Sandecji. Staram się nie komentować pracy sędziego, ale nie da się ukryć, że popsuli to widowisko. Zresztą podobnie było i w meczu z Sokołem Borzęcin, kiedy również ten arbiter prowadził to spotkanie – przyznał trener Lubania, Marek Górecki, który w samej końcówce został usunięty przez sędziego z ławki trenerskiej. – Nie wytrzymałem nerwowo. Nie mogłem nie zareagować na brutalny faul na naszym zawodniku, który został bez reakcji sędziego. Zresztą czerwona kartka dla Pyskatego, też nie powinna mieć miejsca. Widziałem tę sytuację doskonale. Krzysiek trafił w piłkę – podkreśla szkoleniowiec Lubania.

Wolski Lubań Maniowy – Tuchovia Tuchów 5:2 (2:1)
1:0 Karkula 10 z karnego, 1:1 Kędzior 22, 2:1 Piszczek 29, 3:1 Piszczek 55, 4:1 Kurnyta 75, 4:2 Dziża 84, 5:2 Kuziel 88. Sędziował Mateusz Czerwień z Myślenic. Żółte kartki: Czubiak, Firek, Złocki, Piszczek, Wardęga, Kuziel – Sikorski, Kafel. Czerwona: Pyskaty (90 za faul poza polem karnym). Widzów: 200
Lubań: Pyskaty – Darowski (82 Noworolnik), Czubiak, Firek, Gołdyn – Kuziel, Złocki (55 Wardęga), Górecki, Karkula – Piszczek (80 Ostachowski), Kurnyta (85 Ciesielka).
Tuchovia: Chochołowicz – Baran (65 Stec), S. Bielak, Bobak, Jamka (66 Kaczor) – D. Bielak, Kafel, Rąpała (44 Dziża), Sikorski – Kędzior (60 Hudyka), Stachoń.

Glinik Gorlice - Kotelnica Watra Białka Tatrzańska 1:2 (0:1)
0:1 Rabiański 42, 1:1 Kurek 46, 1:2 Kuchta 82.
Watra: Rabiasz – Bochnak, Strama, Harnik, Kowalczyk – Drobniak (55 Łojek), Rabiański (88 Chorążak), Hudy, Kuchta – Remiasz (65 Dziubasik), Gacek.

Barciczanka Barcice – KS Zakopane 3:3 (2:2)
Bramki dla KSZ: Ustupski 14, Grela 37, Leniewicz 58.
KSZ: Dziedzic – Floryn, Hałgas, Frasunek, Wszołek (55 Gaura) – Bachleda, Drabik, Leniewicz, Stępień – Ustupski, Grela.