11aa wisl-poro

PIŁKA NOŻNA. W rozegranym już w piątek spotkaniu 9 kolejki rozgrywek grupy małopolsko-świętokrzyskiej III ligi, piłkarze Porońca Poronin przegrali wyjazdowe starcie z rezerwami Wisły. Mecz rozegrano na głównej płycie krakowskiego klubu.

W szeregach gospodarzy wystąpiło dwóch zawodników znajdujących się w orbicie zainteresowań trenera pierwszej drużyny „Białej Gwiazdy" Franciszka Smudy: Alan Uryga oraz Dawid Kamiński. Ten drugi dał się we znaki defensywie Porońca w 20 minucie gry, kiedy skutecznym strzałem sfinalizował kontratak swojego zespołu. Po tej akcji wiślacy prowadzili już 2:0 bowiem wcześniej, konkretnie w 8 min, wynik meczu otworzył Remigiusz Szywacz, który wykazał się refleksem dobijając piłkę do bramki po tym jak ta sekundy wcześniej odbiła się od poprzeczki. Poroniec także miał swoje szansę w pierwszej połowie i to jeszcze przy stanie 0:0. Najpierw w 3 min minimalnie chybił Rafał Waksmundzki, a w 5 min po główce M. Drobnego piłka także o centymetry minęła bramkę Wisły. W 15 min znów groźnie główkował M. Drobny.

W 57 min gry wiślacy podwyższyli prowadzenie na 3:0, po precyzyjnym strzale zza linii szesnastego metra Tomasza Zająca. Ten moment definitywnie rozstrzygnął losy meczu i w kolejnych fragmentach na murawie działo się niewiele ciekawego. Gospodarze mając spotkanie pod kontrolą, skutecznie rozbijali ataki graczy z Porońca, którzy z każdą kolejną minutą tracili zapał i wigor.

- Są takie mecze, że wygrywa drużyna, która w przekroju 90 minut gry wcale nie była lepsza. I to był przykład takiego pojedynku. Przegraliśmy w bardzo niefartowny sposób. Gospodarze co strzelili to wpadło do naszej bramki. A nam brakowało szczęścia. Gdybyśmy w pierwszych 10 minutach wykorzystali choć jedną z 2-3 okazji jakie mieliśmy, to wynik końcowy mógłby być zupełnie odwrotny. Potem nieszczęśliwie i mocno przypadkowo stracony pierwszy gol podciął nam skrzydła, a kolejny odebrał nadzieję. Nie mam jednak żadnych pretensji do chłopaków. Walczyli z wielkim animuszem i zaangażowaniem. Żółte kartki jakie łapaliśmy w tym meczu były skutkiem twardej, nieustępliwej walki. Jestem przekonany, że w kolejnych meczach los się do nas uśmiechnie. Suma szczęścia i nieszczęścia zawsze równa jest zeru – ocenił trener Porońca, Szymon Burliga.

Wisła II Kraków – Poroniec Poronin 3:0 (2:0)
1:0 Szywacz 8, 2:0 Kamiński 20, 3:0 T. Zając 57. Sędziował Tomasz Kita z Brzeska. Żółte kartki: Uryga, Kamiński - Banaszkiewicz, Waksmundzki, Mroczka, Wszołek.
Wisła II: M. Zając – Kolanko, Szywacz, Żemło, Ślęczka – Kościelniak (82 Furtak), Uryga, Pułka, Kuczak (56 Gulczyński) – T. Zając (67 Ferenc), Kamiński.
Poroniec: Hładowczak – Wszołek (77 Świder), Prokop, Banaszkiewicz, Nowobilski – Zasadni (60 Drąg), R. Drobny, Mroczka, Piwowarczyk – Waksmundzki, M. Drobny (69 Gadzina).