aaa111 podh -

HOKEJ. Po trzech z rzędu wyjazdowych spotkaniach hokeiści MMKS Podhale Nowy Targ wreszcie zainaugurują sezon we własnej hali. W piątek „Szarotki" gościć będą jednego z głównych faworytów do mistrzostwa, drużynę KTH 1928 Krynica. Początek meczu zaplanowano na godzinę 18.30 (transmisja w TVP Sport).

Jak dotychczas nowotarżanom nie wiedzie się w lidze. Porażki 0:9 z Ciarko Sanok, 1:6 z JKH Jastrzębie i 0:6 z GKS Tychy można rzec, że były wkalkulowane, ale ich rozmiary pozostawiają zadrę w sercach nowotarskich kibiców.

„Szarotki" słabo spisują się w grze ofensywnej. Grzech podstawowy to skuteczność, bo okazji w każdym z dotychczasowych spotkań nowotarżanom nie brakowało.

- Próbujemy wszystkiego. Sam się zastanawiam skąd bierze się ta nasza niemoc w ofensywie. Na każdym treningu jest sporo zajęć typowo strzeleckich. Rozmawiamy, analizujemy, staramy się wyciągać wnioski. Nie da się ukryć, że brakuje nam rasowego doświadczonego napastnika, który jednym, drugim golem napędzał by drużynę. Ci, których mamy obecnie w składzie to dopiero młodzi chłopcy, którym brakuje zimnej krwi i cwaniactwa pod bramką przeciwnika. Inna sprawa, że tych sytuacji na tercję mamy 2-3. To zdecydowanie za mało – twierdzi trener Podhala, Marek Ziętara.

- Musimy wykazywać więcej koncentracji przy tych sytuacjach jakie obie stwarzamy. Szczęście też musi zacząć nam wreszcie sprzyjać, bo we wcześniejszych meczach trochę nam go brakowało – dodaje kapitan „Szarotek" Kasper Bryniczka.

W defensywie nowotarżanie radzą sobie całkiem nieźle, ale tylko do pewnego momentu. Konsekwencji, ale wydaje się i sił starcza im na 30-40 minut. Po tym okresie powielają się błędy, a kolejne tracone gole powodują, że z nowotarżan „uchodzi" powietrze. Dowodzą tego statystyki. Pod względem ilości traconych goli to właśnie trzecie tercje są najgorsze. To w nich „Szarotki" straciły ponad połowę (11) ze wszystkich straconych w dotychczasowych rozegranych meczach (21).

- To jest dla nas teraz najważniejszy problem, z którym musimy się uporać. Bramki jakie tracimy to przede wszystkim skutek złych decyzji jakie podejmują zawodnicy głównie we własnej tercji. Przerywamy większość pojedynków 1 na 1. To też skutek tego, że ustępujemy warunkami fizycznymi. Te można zniwelować odpowiednim ustawieniem, przewidywalnością zagrań przeciwnika, ale i tego jeszcze nam brakuje – uważa Ziętara.

Szkoleniowiec nowotarżan uważa, że w piątek jego podopiecznych czeka zdecydowanie najtrudniejsze spotkanie z dotychczas rozegranych.

- Wystarczy popatrzeć na skład i już wiadomo jakim potencjałem dysponuje zespół z Krynicy. Poprzeczka tym razem będzie bardzo wysoko zawieszona – podkreśla Ziętara.

Kryniczanie rozegrali do tej pory jedno mniej spotkanie niż Podhale, bowiem w drugiej kolejce pauzowali.

W dwóch meczach odnieśli dwa zwycięstwa odpowiednio 4:2 w Tychach i 9:4 w Bytomiu. W starciu z „Szarotkami" są zdecydowanym faworytem.

- Chcemy kontynuować serię zwycięstw. Taki też mamy cel i w spotkaniu z Podhalem. Jedyne co może nam w tym przeszkodzić to nasze własne podejście. Wierzę jednak, że zagramy na sto procent możliwości i wtedy problemów ze zwycięstwem mieć nie powinniśmy - przekonuje Marcin Kolusz, jeden z siódemki wychowanków Podhala, obecnie reprezentujących barwy klubu z Krynicy.

W szeregach Podhala w piątkowym spotkaniu pod znakiem zapytania stoi występ Daniela Kapicy, którego brakowało już we wtorkowym meczu w Tychach. Powodem jest kontuzja dłoni (mocno stłuczone śródręcze). Wraca do drużyny za to Sebastian Łabuz, który uporał się już z problemami sprzętowymi.