111pod-kth

HOKEJ. Nie udała się inauguracja sezonu ligowego w Nowym Targu. W pierwszym meczu przed własną publicznością „Szarotki" nie sprostały naszpikowanej reprezentantami Polski drużynie KTH 1928 Krynica. Trzeba jednak oddać gospodarzom, że przez 40 minut gry solidnie nastraszyli faworyta. Tak grających nowotarżan chciałoby się oglądać zawsze.

Gospodarze zaczęli mecz z wielkim animuszem i pierwsi w meczu stworzyli sobie sytuację bramkową. W 5 min Dawid Olchawski miał dużo miejsca i czasu w tercji rywala, uderzył mocno, ale za mało precyzyjnie. Zapędy „Szarotek" – na moment - rywale ostudzili w 7 min gry, golem zdobytym w momencie kiedy jeden z nich (Maciej Kruczek) siedział na ławce kar. Kontratak sfinalizował Patryk Wajda. Od tego momentu już zarysowała się dominacja przyjezdnych, których jednak do końca pierwszej tercji skutecznie powstrzymywał Tomasz Rajski.

Szalenie emocjonująca była tercja druga. Goście już w 44 sekundzie tej części gry cieszyli się z bramki. Wypracował ją duet wychowanków Podhala. Spod bandy podawał Marcin Kolusz, a stojący przed bramką Krzysztof Zapała tylko dołożył łopatkę kija. „Szarotki" odpowiedziały w 23 min gry za sprawą Konrada Stypuły, który mimo ostrego kąta, strzałem z backhandu zaskoczył Yanina. W 29 min oglądaliśmy niemal kopie akcji Olchawskiego z 5 min gry, ale tym razem po strzale nowotarżanina krążek trafił w słupek. Nie pomylił się za to w 31 min gry Konstanty Emelin, który dobił strzał Grzegorza Pasiuta. „Szarotki" nie dawały jednak za wygraną. W 33 min okazję miał Piotr Ziętara, ale tuż przed bramką nie trafił czysto w krążek. Potem oglądaliśmy błysk geniuszu Patryka Wronki. Najmłodszy na tafli zawodnik najpierw ośmieszył Yanina, posyłając krążek do bramki między jego parkanami, a 52 sekundy później tak rozprowadził kontratak „Szarotek", że Piotrowi Kmiecikowi pozostało jedynie dopełnić formalności. Po bramce numer trzy gospodarzy, nie wytrzymał trener gości Jacek Płachta i w miejsce Yanina do bramki kryniczan wjechał Przemysław Odrobny. Goście odzyskali prowadzenie w końcówce tercji. Co prawda najpierw Leszek Laszkiewicz nie wykorzystał mocno kontrowersyjnego rzutu karnego, ale 62 sekundy przed drugą w meczu przerwą Pasiut mocnym strzałem nie dał szans Rajskiemu.

Losy meczu rozstrzygnęły się w tercji trzeciej. Goście świetnie ją zaczęli bo już w 21 sekundzie podwyższyli prowadzenie. Szybką akcję pierwszej formacji sfinalizował ładnym strzałem tuż pod poprzeczkę Kolusz. W 45 min zrobiło się 3:6. Strzał Kolusza Rajski obronił, ale wobec dobitki Zapały był już bez szans. Niespełna dwie minuty później krążek po raz siódmy znalazł się w nowotarskiej bramce (Pasiut). W 58 min rozmiary przegranej „Szarotek" zmniejszył w momencie gry w liczebnej przewadze P. Ziętara.

GALERIA Z MECZU

Powiedzieli po meczu:
Marek Ziętara (trener MMKS Podhale): Z przekroju spotkania można być zadowolonym. W większości fragmentów gry próbowaliśmy nawiązywać wyrównaną walkę bardzo mocnym przeciwnikiem. Oczywiście przewaga była po stronie naszych rywali, ale trudno było spodziewać się czegoś innego jak popatrzymy na potencjał jaki ma zespół z Krynicy. Cieszy fakt, że udało się nam wyprowadzić w tym meczu sporo naprawdę fajnych kontrataków. Ważne też, że w jakimś stopniu przełamaliśmy tą naszą niemoc strzelecką jaka dopadła nas we wcześniejszych spotkaniach. Strzelić cztery gole takiej drużynie jak Krynica musi cieszyć. Trzeba podkreślić znakomitą grę Patryka Wronki, ale także docenić innych zawodników z drugiej formacji, która po drobnych korektach była wiodącą w naszej drużynie. Graliśmy do końca czterema formacjami choć przyznam, że w przerwie między trzecią tercją był taki plan, aby przejść do gry na trzy formację i powalczyć o tą wyrównującą bramkę. Niestety gol stracony tuż na samym początku tej części gry można powiedzieć, że „zamknął" ten mecz. Nie było więc sensu już później manewrować formacjami, zwłaszcza, że chcieliśmy też oszczędzić siły na niedzielny mecz w Bytomiu.

Jacek Płachta (trener KTH): Sami sobie skomplikowaliśmy ten mecz. Popełnialiśmy błędy, które przydarzyć się nam nie mają prawa. Graliśmy tak jakbyśmy chcieli ten mecz wygrać na jednej nodze. O mało co a spotkałaby nas za to kara. Mieliśmy za mały respekt w stosunku do gospodarzy. Za łatwo dawaliśmy wyprowadzać rywalom kontrataki. Można powiedzieć, że sami zapraszaliśmy ich do gry. Zmieniłem bramkarza, choć wcale nie uważam, że jakoś szczególnie był winien traconych przez nas goli. Musiałem jednak jakoś zareagować na naszą złą grę.

Marcin Kolusz (kapitan KTH Krynica): Nie da się ukryć, że był to słaby mecz w naszym wykonaniu. Przede wszystkim źle do niego podeszliśmy. Chyba w naszych głowach było przekonanie, że ten mecz sam się wygra. A Podhale pokazało, że potrafi napsuć sporo krwi. Przed trzecią tercją powiedzieliśmy sobie parę mocnych słów. Udało się ją dobrze zacząć i potem już było łatwiej.

Patryk Wronka (zawodnik MMKS Podhale): Cieszy pierwsza bramka w ekstraklasie, ale nie gole są dla mnie najważniejsze, a dobro zespołu. Wydaje mi się, że nie zasłużyliśmy sobie na porażkę w takich rozmiarach. Pokazaliśmy w tym meczu góralski charakter. Wreszcie byliśmy w miarę skuteczni. Oby to był dla nas taki mały przełom.

MMKS Podhale Nowy Targ – KTH 1928 Krynica 4:7 (0:1, 2:3, 1:3)
0:1 Wajda (Pasiut, Laszkiewicz) 7, 0:2 Zapała (Kolusz) 21, 1:2 Stypuła 23, 1:3 Emelin (Pasiut) 31, 2:3 Wronka (Wielkiewicz) 33, 3:3 P. Kmiecik (Wronka) 34, 3:4 Pasiut (Kolusz, Besch) 39, 3:5 Kolusz (Zapała, Dutka) 41, 3:6 Zapała (Kolusz, Malasiński) 45, 3:7 Pasiut (Laszkiewicz, Emelin) 46, 4:7 Ziętara (P. Kmiecik, K. Kapica) 58. Sędziował Maciej Pahucki z Gdańska. Kary: 8 min – 8 min. Widzów: 800
Podhale: Rajski – Łabuz, Mrugała, Zarotyński, Bryniczka, M. Michalski – K. Kapica, Landowski, Ziętara, D. Kapica, P. Kmiecik – Gaczoł, Tomasik, P. Michalski, Wronka, M. Kmiecik – Wojdyła, Szal, Olchawski, Wielkiewicz, Stypuła.
KTH: Yanin (od 34 Odrobny) – Besch, Dutka, Kolusz, Zapała, Malasiński – Milanovic, Wajda, Laszkiewicz, Pasiut, Emelin – Skrzypowski, Kruczek, Łopuski, Dziubiński, Gruszka oraz Majoch, Kisielewski, Bryła.