11dziubasik2111

FELIETON. NA SPALONYM. Zbliża się półmetek Igrzysk Olimpijskich w Sochi. Do tej pory cudowną niespodziankę (?) sprawił nam Kamil Stoch, który zmiótł konkurencję na normalnej skoczni. Zdobyć taką przewagę nad konkurentami na takim obiekcie to nie jest nokaut, to jest kompletna deklasacja.

Wiele obiecywaliśmy sobie po stracie Justyny Kowalczyk w biegu łączonym oraz Katarzyny Bachledy-Curuś na 4000 metrów. Jednak obie mimo dużych ambicji nie znalazły się na podium.

Justyna Kowalczyk dopiero po biegu na 15 km zdecydowała się na prześwietlenie swojej stopy i upublicznienie wyników na swoim koncie facebook'owym. To była odpowiedź na lawinę może nie krytyki, ale wyraźnego niezadowolenia z 6 miejsca. Nie dziwię się nerwowej reakcji Justyny. Większość z Was w razie zwyczajnego skręcenia stawu skokowego wymagałaby niemalże hospitalizacji, a ta dziewczyna biegła 15 km (!) ze złamaną 5 kością śródstopia. Niech się mocno pacną w głowę Ci, którzy twierdzą, że jest to złamanie nie wpływające na wyniki, a jedynie na dyskomfort. Rację ma Justyna, która całkiem sensownie przepowiada, że takie miejsce niedługo będzie jedynie marzeniem polskich biegaczek.

Radośnie bawiłem się słysząc opinie prezesa Tajnera lub też innych ekspertów od sportów zimowych, którzy liczyli ile to biletów nie przywieziemy z tej imprezy. Ekspertem nie jestem, ale umiem trzeźwo spojrzeć na sprawę. Tłumaczono mi że przecież panczenistki zdobyły brąz w drużynie, bo przecież Monika Hojnisz ma medal Mistrzostw Świata, bo przecież w biathlonie dziewczyny pokazały, że raz na jakiś czas potrafią coś ugrać. Prawda jest niestety brutalna i zgoła inna. Prawdziwe szanse medalowe ma Kamil Stoch i Justyna Kowalczyk i jeśli zdobędziemy więcej medali to będzie raczej niespodzianka. Wszyscy „nominowani" medaliści przez Tajnera oczywiście odnosili swoje sukcesy, jednakże reszta świata nie śpi. Tak jak dla naszych sportowców jest to najważniejsza impreza, to i tak samo myślą setki innych zawodników z całego świata. Różnicę natomiast robi fakt, iż reszta świata ma ogromne możliwości finansowe i organizacyjne do przygotowań. A my?

Fajnym przykładem jest Holandia. Kraj bez jakiejkolwiek większej góry i normalnej zimy. Potęga w łyżwiarstwie szybkim. Skupili się na tym w czym mogą być najlepsi i zbudowali jedną z najlepszych baz do nauki jazdy na łyżwach. U nas chcemy być najlepsi we wszystkim nie mając pieniedzy ani możliwości na nic (może poza skokami).

Chorąży Reprezentacji Dawid Kupczyk przed startem skarży się że jego bob przegrywa w treningach nawet z niektórymi osadami żeńskimi. Nic chłop nie może zrobić w tej sprawie mimo iż to nie jest jego pierwszy start na takiej imprezie. Od lat prosi o wsparcie i nic. Krystyna Pałka nieśmiało wspominała, że w przygotowaniach mógłby jej pomóc jakiś specjalista od strzelania bądź też psycholog. Patrycja Maliszewska odpadła w eliminacjach w short-tracku wskazując problemy z płozą, jednak przyznała że lepszego sprzętu nie ma.

Ludzie zastanawiają się czy jest sens wysyłania niektórych Olimpijczyków, którzy nie mają tak naprawdę szans na czołowe lokaty. Ja wolę zadać pytanie czy jest sens wysyłania ich kompletnie nieprzygotowanych, odmawiając możliwości odpowiedniego przygotowania do startu. Cudem, że w ogóle te 59 osób udało się ubrać w jednolite kurtki!

Nie powinno się nikomu odmawiać możliwości startu tylko dlatego że wydaje się, iż nie ma szans. Sport to sport, niespodzianki się zdarzają. Jednak musimy tym sportowcom umożliwić normalne warunki startu. Nie może być tak, że bobsleiści startują na pamiętającym radzieckie czasy bobie. Wychwalani przez prezesa panczeniści prawie w całości przygotowują się poza Polską. Bo gdzie mają warunki? W Zakopanem???

Świat odjeżdża nam niemiłosiernie pod każdym względem dlatego zamiast narzekać na naszych biathlonistów zbudujmy im normalną trasę do trenowania. Naprawdę słuchajmy naszych Mistrzów, którzy swoje wiedzą i swoje przeżyli. Jeśli Justyna Kowalczyk mówi, że w Zakopanem nie ma trasy do biegów to znaczy że ta pętla, która ciągnie się wokół COSu to nie jest trasa godna nawet treningu. Nie wyśmiewajmy dziewczyn, które walczą o wejście do 50tki w saneczkarstwie, kiedy w Polsce nie ma ani ćwiartki toru saneczkarskiego. W Norwegii jak nie będzie Bjoergen, to będzie Weng. U nas jak nie będzie Kowalczyk to będzie ... No właśnie, kto?