aaa krauzowicczz adriann

SPORTY WALKI. Sześciu reprezentantów Nowotarskiego Klubu Sportów Walki wzięło udział w rozegranych w weekend w Świebodzicach Mistrzostwach Polski w formule K1. Najlepiej zaprezentował się Adrian Krauzowicz, który w kategorii junior starszy w wadze 65,5 kg wywalczył srebrny medal.

- Jak na pierwszy raz chłopaki pokazali się z bardzo dobrej strony. Z przyczyn osobistych nie dałem rady jechać razem z nimi, ale cały czas byłem w kontakcie z Tomkiem Mamulskim, który zastępował mnie w narożniku. Nie tylko on, ale także wiele innych osób , także z innych klubów bardzo pozytywnie wypowiadało się o walkach naszych zawodników. To budujące, zwłaszcza, że tegoroczne Mistrzostwa Polski miały bardzo mocną obsadę. Byli wszyscy kadrowicze i pozostali zawodnicy zaliczający się do czołówki krajowej. Już sam udział w tak mocnych turnieju był dla moich zawodników sporym wyróżnieniem, a przede wszystkim doskonałą okazją do nabycia doświadczenia – podkreślił trener NKSW Wojciech Hoły.

Krauzowicz w drodze po srebrny medal odbył trzy pojedynki. Dwa pierwsze wygrał bezapelacyjnie i dopiero w finale znalazł pogromcę. Został nim reprezentant Halnego Nowy Sącz Bartłomiejem Zającem, którego co ciekawe Adrian kilka tygodni temu pewnie pokonał podczas Gali Sportów Walki w Nowym Targu.

– Powiem, że liczyłem na dobry występ Adriana. To był taki mój „czarny koń" tych mistrzostw i to się sprawdziło. Potwierdził, że może był z niego wysokiej klasy zawodnik. Pierwsze dwie walki świetnie przewalczył. Nie chciałbym go usprawiedliwiać, ale przed walką finałową było trochę zamieszania. Miała ona bowiem odbyć się w godzinach popołudniowych, a nagle przełożono ją na godziny poranne o czym Adrian dowiedział się w ostatnim momencie. Nie było czasu na rozgrzewkę z prawdziwego zdarzenia. Na pewno nie było to bez znaczenia, choć też nie było decydujące. Z relacji Tomka Mamulskiego wiem, że przez dwie rundy Adrian radził sobie bardzo dobrze, w trzeciej już jednak opadł z sił, co rywal wykorzystał, choć jego zwycięstwo wcale nie było jakieś przekonujące – uważa Hoły.

Oprócz Krauzowicza w Mistrzostwach Polski wzięli udział: Rafał Abood Al Hasani (senior, kategoria 81 kg), Bartłomiej Kuźniar (senior, kategoria 63 kg), Kamil Targosz (junior, kategoria 75 kg), Daniel Rabiasz (senior, kategoria 75 kg) oraz Filip Bienias (senior, kategoria 71 kg).

- Jeżeli chodzi o Rafała to on miał zdecydowanie najciężej. Jego kategoria była najmocniej obsadzona. Przegrał swoją pierwszą walkę, ale zebrał za nią dużo pochwał. W pierwszej rundzie dominował nad swoim przeciwnikiem, ale też zebrał sporo „low kicków", co niestety spowodowało, że w drugiej rundzie musiał się poddać. Mimo przegranej bardzo chwalony przez trenera kadry narodowej był Bartek. Kamil miał bardzo pechowe losowanie. Już w pierwszej walce trafił na Zawodowego Mistrza Polski i mimo ambitnej postawy, po serii ciosów w drugiej rundzie nie był stanie już kontynuować walki. Także Filipowi nie sprzyjało losowanie. Trafił na świetnego zawodnika jakim jest Damian Tyszkiewicz, który w maju walczył w Nowym Targu o pas z Łukaszem Pławeckim. Już wtedy pokazał, że jest to kawał dobrego zawodnika i teraz to potwierdził. Inna sprawa, że Filip trochę się go przestraszył, podszedł do walki ze zbyt dużym respektem i przez pierwszej półtorej rundy nie wiele miał do powodzenia. W końcówce wreszcie zaczął walczyć na miarę swoich możliwości, ale to już było za późno. Najsłabiej wypadł Daniel, ale na usprawiedliwienie trzeba zaznaczyć, że wystąpił nie w pełni zdrowia. Solidnie poobijana na sparingach przed mistrzostwami noga, dała mu we znaki – ocenił trener Hoły, który teraz chce dać odpocząć swoim podopiecznym, a kolejnym startem będą zawody Pucharu Polski w Węgrowie, które odbędą się po wakacjach.