Na białostockiej scenie Fot. z archiwum zespołuBIAŁYSTOK – ŁOPUSZNA. 700 uczestników z 27 zespołów folklorystycznych zjechało z całego świata na V Międzynarodowy Festiwalu Muzyki, Sztuki i Folkloru w Białymstoku. Wśród nich był zaproszony przez dyrektora Festiwalu, Andrzeja Dyrdała, Zespół im. Ludwika Łojasa z Łopusznej. I wrócili stamtąd „Łopuśnianie" z Główną Nagrodą.

Jeszcze tam wrócimy Fot. z archiwum zdespołu Spotkali się w Białymstoku Podziwiani na drugim końcu Polski Fot. z archiwum zespołu uczestnicy z 14 krajów, m.in. Turcy, Izraelczycy, Ekwadorczycy, Rosjanie, Gruzini, Białorusini, Bułgarzy. 35-osobowy (łącznie z muzyką) skład łopuszniańskiego zespołu przywiózł na Festiwal przygotowany wcześniej program „Imieniny Józka".

- Był taki stary góralski zwyczaj, że gdy zbliżały się imieniny gazdy, to przychodziły do niego zamężne kobiety ze wsi i zawiązywały solenizantowi na ramieniu czerwoną wstążeczkę – mówi Renata Knap, córka założycielki i kierowniczki zespołu, pani Stanisławy Szewczyk. – Nazywano to „zawiązowinami". Wstążeczka oznaczała, że w dzień imienin gazda jest zobowiązany „wykupić się", czyli ugościć sąsiadów i znajomych, postawić wódkę, przygotować poczęstunek. Przychodzili wtedy chłopcy, dziewczęta, muzyka i zaczynała się zabawa. Można już było zdjąć gaździe wstążeczkę z ramienia, czyli zrobić „odwiązowiny". Wzmianki o tym zwyczaju nasza mama znalazła w tekstach, chodziła też wypytywać starsze kobiety. Z zebranych informacji stworzyła program, a my go przenieśliśmy na scenę. Towarzyszyła nam przy tym trójka dziewczynek, co jest widomym znakiem, że już następne pokolenie wkracza do zespołu. Wystawiliśmy ten program na rynku w Białymstoku – bardzo urokliwym i czystym mieście – oglądało nas mnóstwo ludzi, zainteresowanie było wielkie. Sam bankiet dla 700 uczestników to nie lada wyczyn ze strony organizatorów.