zapleczaZAKOPANE. O tym, że w sezonie Krupówkami ciężko przejść, nie trzeba nikomu udowadniać. Wystarczy wyjść na reprezentacyjną ulicę Zakopanego, by się o tym przekonać. Dlatego mieszkańcy okolic deptaka chcą otworzyć tyły Krupówek. I przy okazji na tym zarobić.

Niemal każdy turysta, który przyjeżdża w Tatry, prędzej czy później trafia na Krupówki. Biorąc pod uwagę liczbę wczasowiczów, nie trudno wyliczyć, że tłok na tej ulicy jest gigantyczny. To czasem odstrasza.

- Nie byłem w górach kilkadziesiąt lat - mówi pan Jan z województwa podkarpackiego. - W końcu trafiłem na Krupówki i chyba już tu nie przyjdę. Panuje tu straszny tłok.

Te niedogodności zauważyli sami mieszkańcy okolic Krupówek i postanowili otworzyć dla turystów tyły deptaka.

- Mieszkańcy chcą pootwierać zaplecza kamienic na Krupówkach - mówi Janusz Majcher, burmistrz Zakopanego. - Tak, by były one atrakcyjne dla turystów. Teren wzdłuż Foluszowego Potoku aż się prosi o zagospodarowanie na przykład jako ciąg handlowy.

Dodaje, że takie działania pozwolą rozszerzyć teren atrakcyjny dla turystów.

Jak zauważa Wojciech Solik, zastępca burmistrza stolicy Tatr, oblicze Zakopanego zmienia się właśnie pod tym kątem.

- Spacerując po mieście coraz częściej można zauważyć powstawanie tzw. małych biznesów - mówi. - Zakopiańczycy tworzą małe kawiarenki gdzie turysta może w spokoju sobie posiedzieć na jakiejś bocznej ulicy. Wielu mieszkańców udostępnia swój teren pod parkingi. I przy okazji na tym zarabiają.