0KREMPACHY. Wkrótce musi być gotowy Plan Zadań Ochronnych w obszarze Natura 2000 dla potoku Białka. Polska jest zobowiązana do jego przygotowania nie tylko dyrektywą unijną, ale i ustawą. Prace, co prawda trwają, ale co do ich przebiegu, wiele zastrzeżeń mają sami mieszkańcy. – Białka robi szkody, miejscami jest szeroka już na 200 metrów, niedługo koryto będzie od Krempach do Nowej Białej. Jak przyjdzie powódź będzie znowu ogromne zagrożenie dla mieszkańców – mówił Józef Pietraszek, sołtys Krempach. – Uważam, że Białka powinna być wyłączona z Natury 2000, bo nie ma tu nic. Brzankę wymyślili naukowcy. Ja jej tu nie widziałem od 20 lat! To, co chronimy żabki, koniczynki? Potrzebni są naukowcy, ale i wieśniacy też.

Dziś już po raz już trzeci samorządowcy, mieszkańcy, naukowcy, urzędnicy wzięli udział w spotkaniu konsultacyjno – mediacyjnym dotyczącym obszaru Natura 2000 „Doliny Białki". Zostało ono zorganizowane w ramach projektu „Promocja partycypacji i mediacji w zarządzaniu środowiskiem na obszarach Natura 2000" przez Stowarzyszenie Centrum Rozwiązań 12Systemowych.
Rezultatem poprzednich konsultacji było wyłuskanie najważniejszych potrzeb i problemów mieszkańców i całej społeczności lokalnej dotyczących gospodarowania na obszarze Natura 2000 „Dolina Białki". - Na podstawie zgromadzonych opinii stwierdzono, iż głównymi problemami są kwestie ochrony przeciwpowodziowej i jej połączenia z wymogami ochrony przyrody – tłumaczyła dziś dr inż. Anna Dubel, koordynator projektu Centrum Rozwiązań Systemowych. To, dlatego na kolejnym ze spotkań - jak 3wyjaśniała - byli już przedstawiciele RZGW. Dziś pojawili się licznie podhalańscy parlamentarzyści: senator PO - prof. Stanisław Hodorowicz, poseł PiS Anna Paluch oraz poseł SP – Edward Siarka. Posła PO – Andrzeja Guta Mostowego reprezentował dyrektor biura - Michał Glonek.5Wszyscy uczestnicy spotkania wizytowali rezerwat przyrody przełomu Białki i zbudowane na niej mosty.
Wiele zastrzeżeń mieli dziś mieszkańcy nie tylko do tworzenia przed laty Natury 2000, gdy nikt nie słuchał ich argumentów, jak i do prowadzenia teraz prac nad kolejnym dokumentem, którego powstania domaga się Unia Europejska. – Uważam, że musimy wspólnie wykorzystać polityków, przybliżyć, co nas boli – mówił sołtys Krempach. Przypomniał, że nikt mieszkańców nie pytał, czy chcą, czy nie, Naturę 2000. Dodał, że dziś zabrania się ludziom bronić przed naturą, a z drugiej strony muszą płacić podatki za zabrane, tak naprawdę, przez wodę tereny. Podkreślił, że jeśli nadal nie będzie możliwości poboru z Białki żwiru, to woda pójdzie coraz wyżej i znikną wsie. – Nasze odczucie jest takie, że Państwu nie zależy też na zabytku, takim, jakim jest, „0" klasy kościółek w Dębnie – mówił sołtys. Podkreślił, że buduje się owszem mosty, zabezpieczenia, ale tak, jak na nizinach. Tymczasem nikt nie korzysta z mądrości mieszkańców, którzy Białkę ujarzmiali przez wieki. – Białka charakteryzuje się tym, że ma podłoże żwirowe – mówił sołtys Józef Pietraszek, wyjaśniając, że jak napotyka ona, więc na przeszkodę, to znajduje sobie inną drogę. Zwrócił też uwagę na brak oczyszczalni ścieków i zalegające do dziś po powodzi łachy. Z kolei sołtys Nowej Białej Józef Majerczak zwrócił uwagę, że gdy Białka zniszczy coś przy korycie, to mieszkańcy nie mogę tego naprawić, bo należy do RZGW, tymczasem Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej nie ma pieniędzy i nic nie robi... Mieszkańcy podnosili i kwestię porządkowania koryta potoku, który już w żaden sposób nie przypomina tego sprzed lat. Jest niedrożny, zalegają w nim hałdy żwiru, co powoduje, że za każdym razem, gdy rzeka przybiera wylewa, powodując niemałe straty dla mieszkańców. Żwir tymczasem można byłoby, jak robiono to przed laty wykorzystywać do naprawy zniszczonych przez wodę dróg. Do zabezpieczenia brzegów powinno się z kolei wykorzystywać kamienie z Białki, a nie wozić tu ich wielu ton z daleka, wprowadzając na teren rezerwatu obcy materiał...
Tymczasem Joanna Perzanowska z Instytutu Ochrony Przyrody PAN w Krakowie zapewniała, że mieszkańcy mogą starać się od odszkodowania i rekompensaty za zabrane, zniszczone przez wodę tereny, wyjaśniając, że nie mogą jednak z rzeki pobierać żwiru, co jest prawem zabronione. Przypomniała też, że Natura 2000, mimo negatywnych opinii mieszkańców, musiała być uchwalona, tego wymagała od Polski Unia. – Jeśli jesteśmy w unii to podlegamy jej prawodawstwu – przypomniała Joanna Perzanowska. Przyznała też rację sołtysowi Krempach, że brzanki w Białce nie ma, jest jednak za to ...w Dunajcu. Mocno zdenerwowana Małgorzata Michna z Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska podkreśliła, że zarzuty i narzekania mieszkańców są bezpodstawne. – To my przyjeżdżamy do Państwa z Krakowa, zapraszamy na te spotkania, kogo chcecie, przedstawicieli RZGW, parlamentarzystów. To nieprawda, że nie chcemy rozmawiać. Dodała, że plan ochrony i tak powstanie i nie jest to zła wola ochrony środowiska, takie są wymogi prawa. - Takie jest prawo i my musimy to wykonać. Apelowała też po raz kolejny o przesyłania uwag na piśmie. Do tej pory mimo podania maila, żadna od mieszkańców dotarła... - Postaramy się stworzyć, jak najlepszy plan ochrony Białki, ale wiemy, że jak mieszkańcy go nie zaakceptują to ją trafi... Nikt bowiem z Warszawy, czy Krakowa nie będzie mógł dbać o potok, tak jak mieszkańcy. – Dlatego proszę o współpracę, zgłaszanie uwag. Zapewniła też, że ze swej strony może mieszkańcom jedynie podpowiadać, co zrobić, aby dostać odszkodowanie. – Ale my za was tego nie zrobimy!
Głos zabrali i parlamentarzyści. - W 2009 roku byłam tu po powodzi, a pamiętam Białkę z lat 60-tych z czasów dzieciństwa – wspominała poseł Anna Paluch, podkreślając, że Białka była zupełnie inna, gdy dbali o nią sami mieszkańcy. Zwracając się do przedstawicieli Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska i Polskiej Akademii Nauk pytała, czy na przeszkodzie, by pomóc mieszkańcom stoi coś prócz prawa wodnego, zabraniającego m. in. poboru żwiru. – Natury 2000 nie da się zlikwidować, należy, więc tak zrobić, aby dało się z nią żyć – mówiła pani poseł. Z kolei poseł Edward Siarka stwierdził, że obawia się kolejnego telefonu, że znowu jakaś miejscowość może zostać zalana i pytania: co mają w tej sytuacji robić mieszkańcy. – Problem w tym, że na dziś nie ma konkretnych rozwiązań, że ustawa zobowiązała instytucje do przygotowania planów ochrony. Oboje posłowie zwracali uwagę i na inne niebezpieczeństwo, jakim jest to, że plany ochrony mają obowiązywać przez 10, a nawet 20 lat...
Uwag nie szczędził i senator prof. Stanisław Hodorowicz, podkreślając, że wiele decyzji podejmowanych jest i było zza biurka. Podkreślał, że sam zna doskonale Białkę, nad którą spaceruje z wnukami. Widzi, jak się zmienia od powodzi do powodzi. - My chętnie posłuchamy postulatów, które pozwolą wyjść naprzeciw ludziom. My możemy sugerować zmiany w prawie – mówił senator prof. Stanisław Hodorowicz. Dodał, że natomiast wszystkim instytucjom powinna przyświecać, jedna nadrzędna zasada, że prawo nie tworzy się dla prawa, a dla ludzi. – Mieszkańców nie można ignorować, mieszkańców należy wysłuchać, aby czuli się gospodarzami. Dodał, że powinien teraz powstać specjalny zespół, który zajmie się ludzkimi problemami i postulaty będzie kierował do instytucji ochrony środowiska i ochrony gospodarki wodnej. Gdy problemy zostaną wyselekcjonowane zespół ten powinien podjąć się działań legislacyjnych. – Ja też jestem profesorem uniwersytetu, ale apeluje o rozwagę – mówił profesor, przypominając, jak przed laty nikt nie słuchał górali i wyprowadzono owce z tatrzańskich hal, które teraz zarastają pokrzywami. – Dziś się zastanawiam, czy uczeni ci mieli rację... Przecież ci bacowie nie działali przeciw sobie. To był ekosystem trwający setki lat. Oni wiedzieli ile tych owiec mogą wziąć na hale bez szkody dla hal i zwierząt – stwierdził profesor Stanisław Hodorowicz.
Po spotkaniu ustalono, że najważniejsze sprawy to ustalenie jak i czy może się odbywać pobór żwiru z rzeki. Zbadać, jakie przepisy to blokują. Jeśli jest to teraz niemożliwe, to powinno się zmienić specjalnie dla Białki prawo. Mogą o to starać się parlamentarzyści. Podkreślono konieczność przygotowania schematu ubiegania się o odszkodowania z RZGW. Stwierdzono też, że komplet dokumentów powinni otrzymać parlamentarzyści, a ludność lokalna powinna mieć większy udział w przygotowaniu planu. Winno się usprawnić system przyznawania odszkodowań i pomóc ludziom w rozmowach z RZGW i RDOŚ, zadbać o budowę kanalizacji, co powinna wspierać RDOŚ, pobór żwiru po powodzi pod nadzorem. Podkreślono też, że „strażnikami" rzeki powinni być najbliżej mieszkający mieszkańcy.
Warto przypomnieć, że przed laty doskonale o rzekę dbali sami mieszkańcy. Znali jej zwyczaje, regulując jej koryto po powodzi, usuwając żwir, budując jazy, panowali nad jej wartkim nurtem. Niestety teraz nie mogą, mimo, że rzeka niszczy ich dobytek. W 2001 r. w całej Polsce został wprowadzony zakaz poboru żwiru z rzek. Natomiast Białka znalazła się też dodatkowo na obszarze chronionym Naturą 2000, co sparaliżowało jakiekolwiek działania w jej korycie mieszkańców. Po 2007 na wniosek gmin: Nowy Targ, Bukowina Tatrzańska i Łapsze Niżne powstała koncepcja ochrony przeciwpowodziowej. Niestety, przepisy w dalszym ciągu zabraniają ingerencji w koryto Białki. Gminy wprowadziły, więc poprawki do koncepcji, zgodnie z propozycjami mieszkańców i sołtysów. Dokument nadal czeka na opinię RDOŚ-u...
Tymczasem rzeka staje się coraz szersza i płytsza. Zalegają w niej hałdy naniesionego żwiru. Gdy jest powódź rzeka zalewa ludzkie siedziby. W 2009 roku powódź była tak duża i tak wielkie poczyniła straty, że pani konserwator przyrody zgodziła się na udrożnienie Białki wpuszczając na teren rezerwatu koparki. Nie miała wyjścia. Kilka tygodni wcześniej nie zgodziła się na żadne prace, twierdząc, że miejsca, które chcą zabezpieczać mieszkańcy to teren tzw. 500, a nawet 1000 letnich wód. Teraz, co prawda buduje się wały, ale znowu nikt nie słucha mieszkańców. Buduje się je poza granicą lasu, a nie przed nim, dając niejako rzece kolejne tereny pod koryto...67

891013

1112Zdjęcia Beata Szkaradzińska