MZK obsługuje 11 linii Fot. Anna SzopińskaNOWY TARG. 11 głosami radnych podjęta została uchwała o zmianie cen biletów Miejskiego Zakładu Komunikacji od 1 stycznia. Bilety normalne w jednej strefie oraz bilety czasowe drożeją o 10 gr, a bilety strefowe o 20 gr.

Dyrektor Krzysztof Antos obszernie przedstawiał sytację Zakładu Fot. Anna SzopińskaZnikną natomiast 10-groszowe bilety dla osób po 70. roku życia (które od stycznia jeżdżą bezpłatnie) i 20-groszowe opłaty za zakup biletu u kierowcy. Z opłaty bagażowej zwolnione będą dziecięce wózki.
Nie zapłacimy już opłaty manipulacyjnej w wysokości 20 gr za zakup biletu u kierowcy. Ustawowo zagwarantowana będzie 50-procentowa ulga dla weteranów poszkodowanych w misjach wojskowych.
Jeśli 1 stycznia komuś zostanie zapas biletów kupionych przed końcem roku, może je spożytkować, dokupując bilety dodatkowe (za 10 lub 20 gr).

Głosowanie nad nowym cennikiem biletów MZK poprzedziło obszerne wystąpienie dyrektora Zakładu, Krzysztofa Antosa, który najpierw po dżentelmeńsku ustalił z przewodniczącym Rady, Michałem Glonkiem, że sugestie, które padły na posiedzeniu komisji komunalnej, jakoby szef MZK przyzwalał na nieprawidłowości, a pieniądze w firmie „dziwnie się rozchodziły" – były nieporozumieniem.

Dyrektor przyznał, że komunikacja miejska wymaga rozwiązań systemowych, nadmieniając jednocześnie, że doraźne korekty rozkładów jazdy, wydłużania i skracania linii, powodują tylko chaos.

- Oczywiście zakres usług można zawsze zmodyfikować, można zlikwidować zakład budżetowy, który nie jest samodzielną jednostką organizacyjną i ogłosić przetarg na obsługę linii, ale nie wiem, czy budżet miasta wytrzymałby taką zmianę. Jeśli teraz MZK otrzymuje dotację do wozokilometra w wysokości 1,42 zł, to po przekształceniu w spółkę miasto musiałoby zapłacić pełny koszt wozokilometra, czyli ok. 5 zł – uprzedzał dyrektor Antos. - Powiem wprost: gdyby wszystko zależało od MZK i nie stosowano tu prawnie dozwolonej dla samorządu polityki społecznej, to zapewne niektóre deficytowe linie autobusowe nigdy by nie zaistniały albo były dawno zlikwidowane. Chwała jednak Wysokiej Radzie, że nie wszyscy patrzą na to przez pryzmat zysku. Pragnę poinformować, że częstotliwość kursów jest na granicy akceptacji społecznej, to znaczy na poziomie, poniżej którego może nastąpić odejście przez nich od usług świadczonych przez Zakład.

Dodał, że nowotarski MZK w 70 procentach finansuje się z przychodów własnych i jest to jeden z najlepszych wyników w kraju, jeśli chodzi o komunikacyjne zakłady budżetowe.

85 procent kosztów MZK, jak mówią wyliczenia, to wynagrodzenie z pochodnymi oraz koszt zakupu oleju napędowego, który drożeje o 20 procent rocznie. Paradoks polega na tym, że choć zużycie oleju spada, to kwoty wydawane na paliwo wciąż rosną... O wydatkach osobowych decydują natomiast normy zatrudnienia w komunikacji zbiorowej, poniżej których już się zejść nie da. Miesięczne zarobki kierowców w MZK (za ponad 168 godzin „za kółkiem") to ok. 2.135 zł brutto. Do tego dochodzą zapowiadane wzrosty podatku od nieruchomości i środków transportowych, cen prądu, gazu, wody i materiałów eksploatacyjnych niezbędnych do funkcjonowania.


O kosztach Zakładu – oprócz wynagrodzeń i cen paliwa i wymienionych czynników – decyduje również organizacja transportu.

Radny Janusz Tarnowski nie bez powodu pytał o analizę rentowności linii, marketingowe badania oczekiwań klientów, politykę transportową w Zakładzie itd.

Dyrektor dysponuje tylko przybliżoną analizą z 2008 r., a gdyby chciał rzetelnie opowiedzieć na te pytania – koszt uaktualnienia analiz szacuje na 50 – 60 tys. zł.

- O rentowności poszczególnych linii można dyskutować, ale likwidacja tych linii, jak np. do Szpitala czy na Grel, to zabieg niebezpieczny społecznie i do zrealizowania w dłuższym przedziale czasu, tak, by koszty takiego zabiegu nie były kolejnym elementem cenotwórczym na innych liniach – mówił dyrektor MZK. – Likwidacja stanowisk kierowców też kosztuje – koszt odprawy dla pracowników zwalnianych w krótkim czasie będzie wyższy niż uzyskane oszczędności.

- Trzeba myśleć, jak rozwijać komunikację, a nie likwidować – polemizował z taką prognozą radny Janusz Tarnowski. - Ceny muszą być konkurencyjne, uwagi klientów rozważane. Tymczasem nikt nie próbuje poszukać sposobu, jak się rozwijać. Wniosek – jesteśmy przeciwni metodzie i sposobowi przedstawiania nam pewnych informacji.

Radny Tadeusz Truty wszakże dziękował dyrektorowi za uruchomioną linię do Nowego. – Jest rentowna, to był strzał w dziesiątkę – mówił. – Będziemy się zwracać o uruchomienie kolejnych linii.

- Ja tam pracuję – zdecydował się zabrać głos radny Andrzej Swałtek. – Zastałem ten Zakład niedofinansowany przez wiele lat, w ciężkiej komunie. Teraz jest trudno, ale zupełnie inaczej. Żadnych linii nie zlikwidowaliśmy, tylko stworzyliśmy dwie nowe. A rozkłady jazdy zmienialiśmy po zebraniach wiejskich, zgodnie z sugestiami sołtysów.

O tym, jaką wartością jest posiadanie zbiorowej komunikacji miejskiej – przypomniał radnym burmistrz Marek Fryźlewicz.

A dyskusję przybliżyła do finału wypowiedź skarbnika miasta, Łukasza Dłubacza:

- Nieuchwalenie tych stawek będzie skutkowało wnioskowaniem przez Zakład o większą dotację na przyszły rok, a nie gwarantuję, że takie środki się znajdą. Nie czarujmy się, że świetne analizy zmienią tę sytuację... I niech nikt nie ma potem pretensji, że nie będziemy robić innych potrzebnych rzeczy.

- Myślę, że nie będzie wzburzenia społecznego, jeśli komuś przy 20 przejazdach miesięcznie wzrosną koszty o 2 złote – dodał radny Lesław Mikołajski.

Opinie komisji komunalnej i budżetowej o nowym cenniku MZK były pozytywne. To też przesądziło o wyniku głosowania.