Powód - Krzysztof Wojtaszek Fot. Anna SzopińskaNOWY TARG. Dziś przed Sądem Pracy odbyła się pierwsza (w zamyśle – ugodowa) rozprawa z powództwa Krzysztofa Wojtaszka, dyrektora Miejskiego Zakładu Zieleni i Rekreacji, zwolnionego przez burmistrza w połowie października. Nie doszło jednak w sądzie ani do ugody, ani do rozstrzygnięcia.

- Sąd wykazał niezgodność formalną w kwestii kto z kim ma zawartą umowę o pracę – mówi zwolniony dyrektor. – W związku z tym pewne pisma procesowe muszą być przeredagowane. Jako powód domagam się przywrócenia do pracy, jednak - mimo, że sąd chciał nakłonić strony do ugody - nie zawarliśmy jej. Mówiąc bardziej sportowym językiem: stanęliśmy „w blokach" i okazało się, że jest falstart... Okopaliśmy się więc na swoich stanowiskach. Sąd ma wyznaczyć termin następnej rozprawy.

Przed Sądem Pracy stronę miejska reprezentował burmistrz Marek Fryźlewicz w asyście radcy prawnego Wojciecha Gliścińskiego.

- Nie zawarliśmy ugody, bo przywrócenie dyrektora do pracy nie jest możliwe (miasto zapowiada utworzenie wkrótce jednostki budżetowej, która przejmie administrowanie wszystkimi obiektami sportowymi na terenie Nowego Targu – przyp. red.) – mówi burmistrz. - Ponadto pozwanym nie mogę być ja, tylko Zakład. Proponowaliśmy normalny tryb rozwiązania umowy, czyli okres wypowiedzenia i odprawę, ale na to dyrektor nie przystał. A sędzia nie ukrywał, że sprawa może ciągnąć się rok, a nawet dwa lata.

Przypomnijmy, że konflikt, który wokół lodowiska nabrzmiewał od początku sezonu hokejowego, w połowie października skutkował wypowiedzeniem przez burmistrza Marka Fryźlewicza umowy o pracę dyrektorowi Zakładu Zieleni, gdyż to MZGZiR administruje obiektem. Uzasadnieniem wypowiedzenia była „utrata zaufania".

Bezpośrednio przed decyzją burmistrza o zwolnieniu, po weekendowych meczach Podhala z Polonią Bytom, dyrektor Wojtaszek zawiadomił policję i prokuraturę, że Miejski Młodzieżowy Klub Sportowy zorganizował te pierwsze w sezonie mecze z naruszeniem Ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych.

Żeby zrozumieć istotę tego sporu, trzeba nadmienić, że co roku przed sezonem, w sierpniu lub w wrześniu, Komenda Powiatowa Państwowej Straży Pożarnej przeprowadza na lodowisku dużą kontrolę pod kątem sprawności systemów zabezpieczenia przeciwpożarowego. Tak było i minionego lata, jednak kontrola nie zakończyła się podpisaniem protokołów i wystawieniem przez straż opinii potrzebnej do uzyskania zgody na organizowanie imprez masowych. Wystąpienie zarówno o opinię, jak i potem o zgodę policji na organizowanie imprez masowych, jest obowiązkiem organizatora imprez, czyli w tym przypadku MMKS. Za sytuację skutkującą brakiem zgody Klub jednak obwinił przed burmistrzem dyrektora. A ten z kolei złożył zawiadomienia na policji i w prokuraturze, nie poprzedzając tego kroku powiadomieniem burmistrza.

Wypowiadając się potem w tej sprawie, burmistrz prosił, by nie łączyć faktu złożenia tych zawiadomień z jego decyzją o zwolnieniu dyrektora, gdyż jest ona skutkiem faktów znacznie wcześniejszych i sytuacji trwającej od dłuższego czasu.

Na razie zwolnionemu dyrektorowi, który nie czuje się winny, biegnie trzymiesięczny okres wypowiedzenia. Powodowi towarzyszyła mecenas Grażyna Filas.