P3870182JEZIORO CZORSZTYŃSKIE. Zieleń wody, błękit nieba, złociejące liście – trasa VeloDunajec o każdej porze roku, ale szczególnie wczesną jesienią, to widokowa bajka. Tylko – jadąc lewym brzegiem Jeziora, lepiej nie spoglądać w dół, ku wodzie…

Ponieważ we wrześniu i na początku października deszczowe dni przeplatały się ze słoneczną pogodą – ruch na rowerowej drodze panował w weekendy niemal taki, jak na szosie Nowy Targ - Krościenko. Rowerzystom służyły postojowe miejsca – z koszami na śmieci, a jakże. Zresztą i turyści i miejscowi jednośladowcy to towarzystwo z reguły cywilizowane.

No i powiedzcie, skąd niemal w każdej mniejszej zatoczce Jeziora - na zwyczajnych po większych wezbraniach „szuwarach” z połamanych gałęzi i podmytych korzeni drzew - tyle plastikowych butelek, szkła, folii, sztuk odzieży… Ale to nie wszystko – trafią się i opony, i kanistry, i fragmenty domowych sprzętów. Tego już rowerzyści z pewnością nie przywieźli.

Wiadomo, że większa woda niesie nawet całe konary i osadza to na brzegach. Ale przecież nie wdzierała się na podwórka, żeby porwać kanister, szmatę, folię z „bali”, kawałek wykładziny, oponę!

P3870135

Zespół Zbiorników Wodnych systematycznie zbiera taki śmieciowy plankton z czoła zapory. Struktura własnościowa brzegów jest już bardziej skomplikowana. Na swoich przystaniach sprzątają yacht cluby. Linia brzegowa w głównej mierze należy jednak do nadjeziornych gmin. Akcje zbierania śmieci na brzegach z pewnością mają miejsce, o czym świadczyły przygotowane do zabrania, wypełnione worki. Ale trudniej będzie wydostać to, co znajduje się w wodzie, a jest doskonale widoczne z każdego pływającego sprzętu – czy to żaglówka, kajak, ponton czy rowerek. Jeśli Podhale nie chce się wstydzić przed turystami; jeśli chcemy, żeby rowerzyści opowiadali w Polsce i za granicą, jak fantastyczną mamy trasę wokół Jeziora i jakie widoki – trzeba to sprzątnąć nim mrozy zetną taflę. 

Może pomogą strażacy-ochotnicy, bo bądź co bądź, to robota w wodzie.

Fot. Anna Szopińska