kon 640x4802TATRY. Cierpliwość władz Tatrzańskiego Parku Narodowego się kończy. Fiakrowie pracujący na drodze do Morskiego Oka łamią zasady. Zniknął jeden z koni, który miał zostać sprzedany bo... był leniwy. Prawdopodobnie to to samo zwierze, które w zeszłym tygodniu przewróciło się we Włosienicy.

Parkowcy zbadali sprawę wypadku. Koń Bohun, który rzekomo miał upaść w zeszłym tygodniu z wycieńczenia, ma się dobrze. Istnieje jednak podejrzenie, że wypadkowi uległo inne zwierze. Dwa dni po zdarzeniu fiakier sprzedał konia Cygon. Nie wiadomo co się z nim stało. Sprawę przejmą organa ścigania.

- Fiakier ma chwilowo zawieszoną licencję – mówi Szymon Ziobrowski z TPN. - Złamał zasady. Sprzedał konia, tłumacząc, że jest leniwy. Tymczasem pierwszeństwo zakupu koni z Morskiego Oka przypisane jest instytucjom zajmującym się ochroną zwierząt.

Wozakowi grozi całkowite anulowanie licencji.

Postawa fiakrów coraz bardziej nie podoba się władzom TPN.

- Jeżeli sytuacja się nie zmieni do przyszłego sezonu, to naprawdę poważnie rozważamy, czy nie zmienić formy transportu w tym miejscu – mówi Ziobrowski. - To co się tam dzieje, przyjmuje karykaturalne formy. Na razie przyglądamy się i staramy się poprawić sytuację. Wprowadzimy m.in. szkolenia dla fiakrów.

Wszystko więc w rękach samych wozaków. Tymczasem parkowcy apelują do turystów, by w przypadku gdy będą świadkami nieprawidłowego zachowania fiakrów, od razu poinformować o tym pracowników TPN.