12KROŚCIENKO NAD DUNAJCEM. Andrzejowi L. 51-letniemu kierowcy autobusu, który wczoraj spowodował wypadek, w wyniku, którego do rowu wpadł autobus z 49 dziećmi, a jedna osoba trafiła do szpitala, grozi nawet do trzech lat pozbawienia wolności. Wczoraj zostało mu odebrane prawo jazdy, mimo to, jak zapewnia nasz kolega dziennikarz, miał zasiąść za kierownicą...

- Materiały zostały już przekazane Prokuraturze Rejonowej w Nowym Targu z wnioskiem o wszczęcie śledztwa – zapewnia asp. szt. Jacek Bobak, p.o. rzecznik Komendy Powiatowej Policji w Nowym Targu. Wyjaśnia, że sprawą zajął się już biegły i policja ze swej strony swe wniosku sugeruje postawienie kierowcy zarzutu z art. 174 Kodeksu Karnego, czyli wprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa spowodowania katastrofy w ruchu lądowym, za co grozi do 8 lat pozbawienia wolności, jednak, jeśli jest to spowodowane nieumyślnie, tak jak w tym konkretnym przypadku, czyn ten jest zagrożony karą do 3 lat pozbawienia wolności. Rzecznik zapewnia też, że tuż po wypadku, mimo, że kierowca był całkiem trzeźwy, zostało mu odebrane prawo jazdy.
Tymczasem, jak zapewnia nas Józef Słowik dziennikarz i mieszkaniec Szczawnicy, widział on wieczorem Andrzeja L., który prowadził bus do Nowego Targu. – Wczoraj o godzinie 19 na dworcu czekałem na autobus do Nowego Targu, gdy busem podjechał Andrzej L. i zaczął pytać, kto jedzie do Nowego Targu. Zaraz potem z busem pełnym ludzi odjechał – relacjonuje Józek Słowik. Podkreśla, że był bardzo zdziwiony sytuacją, że ktoś, kto powoduje wypadek, po kilku godzinach wiezie ludzi.
– Jeśli kierowca, któremu odebrano prawo jazdy za spowodowanie wypadku, jeździł bez prawa jazdy, to popełnił wykroczenie i grozi mu mandat w wysokości 500 zł i skierowanie wniosku do sądu – podkreśla asp. szt. Jacek Bobak. Dodaje, że osoba, która była świadkiem wykroczenia winna złożyć o tym zawiadomienie na policji.
Do wypadku, niegroźnego ostatecznie w skutkach, doszło wczoraj o godzinie 9.25 na granicy Krościenka i Szczawnicy. W jego wyniku do szpitala trafiła jedna osoba, a autobus pełen dzieci z Podkarpacia w wieku od 9 – 18 lat przebywających na obozie judo w Szczawnicy, przewrócił się na bok i wpadł do przydrożnego rowu. Dzieciom nic się nie stało. Jedynie jednak osoba z opla trafiła Dos szpitala z lekkimi obrażeniami ciała.
Jak doszło do kraksy? Autobus wjechał w tył poprzedzającego go opla astry, a ten w poprzedzającą go skodę Oktawię. Warto przypomnieć, że już wczoraj prokurator rejonowy Józef Palenik zapewniał, że śledztwo będzie najpewniej prowadzone w kierunku niebezpieczeństwa spowodowania przez kierowcę autobusu katastrofy drogowej. Zostanie, więc najpewniej zastosowany art. K.K. - „kto wprowadza bezpośrednie niebezpieczeństwo katastrofy...".