– Patrzcie jaką mój znajomy kupił śliwowicę w Zakopanem – pisze do nas czytelnik.
W dalszej treści przesłanej do nas wiadomości czytamy (zachowana oryginalna pisownia):
Na straganie zapewniali, że oryginalna z Łącka dopiero co przywieziona. Kumpel ma słaby wzrok i nie zauważył tego dopisku 'z nutą’. Swoją drogą o tej porze nie ma śliwowicy (pomijam sprzedawaną przez Maurera). A jeśli jest to bardzo niewiele. Po prostu z tegorocznych śliwek jeszcze nie jest gotowa. A z zeszłorocznego zbioru już się skończyła. Ewentualnie ktoś gdzieś ma pojedyncze sztuki, ale trzyma na specjalną okazję, a nie sprzedaje na straganie. To co sprzedają na straganach, to jakaś podróbka. Spirytus niewiadomego pochodzenia rozcieńczony z wodą zabarwiony aromatem śliwkowym.




















I ta cena siedem dych za taki trefny trunek to trochęza dużo. Ale cepry wszystko kupią.