Piłkarze Lubania Maniowy w kolejnym meczu rozgrywek 4. ligi małopolskiej pokonali przed własną publicznością, drużynę z Jawiszowic, która przed tą kolejką zajmowała fotel wicelidera.
Lubań Maniowy – LKS Jawiszowice 2:1 (0:0)
1:0 Kasperczyk 56, 1:1 Celgarz 82, 2:1 Magdziarczyk 90.
Lubań: Lipka – Chlipała, Zaika, Bałos, Bryja 85 Pluta) – Duda, Wajsak (76 Jandura), Sobuś, Potoniec (73 Cherniauski), Misiura(78 Magdziarczyk) – Kasperczyk (90 Franczak)
Jawiszowice: Hamelka – Iwański (66 Kralczyński), Hałat (46 Gibs), Korczyk, Czaicki, Karcz, Pitry, Sitko, Frączek, Ceglarz, Wójcik.
Sędziował Damian Gmitrzuk z Krakowa. Żółte kartki: Wajsak, Chlipała, Sobuś, Cherniauski – Sitko, Korczyk, Wójcik, Karcz, Frączek. Czerwona: Sitko (72, za drugą żółtą)
Pierwsza połowa bez goli. W drugiej pierwsi cieszyli się z niego gospodarze. W 56. minucie składną akcję Lubania sfinalizował „na raty” Kasperczyk. W 72. minucie gracz gości Sitko, zobaczył drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartkę. Mimo liczebnego osłabienia przyjezdny w 82. minucie wyrównali. Z indywidualnego błędu obrońcy Lubania skorzystał Ceglarz. Wygraną maniowianom w 90. minucie dał duet rezerwowych. Pluta rozprowadził akcję w bocznym sektorze boiska, dograł piłkę wzdłuż bramki do Magdziarczyka, który mocnym strzałem nie dał szans bramkarzowi z Jawiszowic.
– Niesamowicie cieszymy się z odczarowania własnego stadionu. Przez 80 minut mieliśmy zdecydowanie więcej z gry. Po indywidualnym błędzie straciliśmy jednak bramkę i przez kilka minut na boisku wkradł się niepotrzebny chaos i straciliśmy kontrole nad meczem . Finalnie sprawiedliwości stało się za dość i strzeliliśmy bramkę w doliczonym czasie gry. Rozegraliśmy kolejny bardzo dobry mecz z wyżej notowanym przeciwnikiem i za to chłopakom należą się słowa uznania. W imieniu drużyny dziękuje tez kibicom, którzy byli dziś naszym 12 zawodnikiem – ocenił trener Lubania Wojciech Tajduś

















