peruccyPod patronatem medialnym gazety internetowej Podhale Region.

RABKA-ZDRÓJ. Gromkie brawa zebrał już tradycyjnie duet Marii i Romana Peruckich występujący w ramach X Międzynarodowego Festiwalu Muzyki Organowej w Rabce-Zdroju. Na koncert przybyło wielu melomanów, nie tylko z uzdrowiska, ale i jego okolic.

Roman Perucki, organista katedry oliwskiej, dyrektor naczelny Polskiej Filharmonii Bałtyckiej im. Fryderyka Chopina w Gdańsku oraz profesor gdańskiej Akademii Muzycznej i Zespołu Szkół Muzycznych w Gdańsku wiele koncertuje w kraju i za granicą. Dał już ponad 2 tysiące recitali w całej Europie, a także Australii, Kanadzie, USA i Japonii. W swym dorobku ma platynową płytę, liczne odznaczenia i nagrody, a w tym najwyższe papieskie „Pro eclessia et Pontifice", przyznane przez Jana Pawła II oraz order św. Sylwestra nadany przez Benedykta XVI za popularyzację muzyki religijnej. Jego II płyta oliwska była mianowana do nagrody Fryderyka. To jeden z najbardziej znanych europejskich organistów.

Prowadził on też m. in. kursy mistrzowskie w Niemczech i w Rosji. To on jest także dyrektorem artystycznym Festiwalu Muzyki Sakralnej w Gdyni oraz prezesem pomorskiego stowarzyszenia „Musica Sacra". Z kolei jego żona Maria Perucka znakomita skrzypaczka przez wiele lat była koncertmistrzem Zespołu Muzyki Dawnej „Capella Gedanensis", brała udział w konkursach muzyki kameralnej oraz jest laureatką Ogólnopolskiego Konkursu Muzyki Kameralnej w Łodzi.

Roman Perucki zawód wybrał, jak sam mi powiedział, przez przypadek. - Rodzice chcieli abym miał dwa zawody, więc równocześnie chodziłem do szkoły powszechnej i muzycznej, potem do technikum łączności i średniej szkoły muzycznej. Za to jestem im zresztą wdzięczny – mówił Roman Perucki.

Już w szkole podstawowej zaczął koncertować, nie miał problemów z opanowaniem muzyki. - Wszyscy koledzy i koleżanki ćwiczyli po parę godzin dzienne, mnie wystarczało niewiele... Miałem więc czas na piłkę, bardzo dobre wyniki osiągałem więc też w szkole podstawowej i średniej. Potem zdał na Politechnikę i Akademię Muzyczną. W czasie studiów zaczął koncertować, nagrywać muzykę do filmów, do spektakli. - Dałem sobie spokój z czymś, co sprawiło, że stałbym się jednym z wielu. Skupiłem się na muzyce. Tu mogłem stać się jednym z niewielu. Jeszcze dziś wciąż mało osób studiuje organy. Dziś młodzi na studia organistowskie patrzą z innego punktu, wówczas patrzyło się z perspektywy możliwości rozwoju człowieka. To na nich była możliwość licznych wyjazdów. Jeszcze w czasie studiów zwiedziłem kilkanaście krajów! Miałem daną możliwość poznania innych kultur, języków, co spowodowało inny punkt widzenia przeze mnie świata. Nauczyłem się przede wszystkim jednej podstawowej rzeczy: trzeba być dobrym specjalistą, a na sukces wytrwale i rzetelnie pracować!

Pan Roman gra z żoną w duecie. Podkreśla, że dla niego to przyjemność i pewien wybór życiowy. - Gramy z reguły muzykę dawną, w takiej muzyce specjalizuje się moja żona. To taka płaszczyzna, na której nam się chyba najlepiej współpracuje. My zresztą się doskonale z sobą czujemy. To jest coś, czego nie można wykonać z innymi solistami...

Pan Roman zapewnia, że to co tworzy z żoną na koncercie, daje żywą i piękną muzykę, która może poruszyć serca. - Żadna ze sztuk nie jest przecież w stanie tak poruszyć, zwłaszcza w przestrzeni sakralnej, jak muzyka. Żeby człowiek był wrażliwy na drugiego człowieka musi być wrażliwy na sztukę. To sztuka porusza i potrafi spowodować, że człowiek staje się lepszy. To jest nasze zadanie.

Organizatorem festiwalu jest rabczański Miejski Ośrodek Kultury, a dyrektorem i pomysłodawcą Witold Zalewski, organista królewskiej Katedry na Wawelu.

Galeria zdjęć z koncertu autorstwa Jana Cieplińskiego