Prezes Paweł Żaba i wiceprezes Joanna Bochacik obszernie wyjaśniają powody tak drastycznej decyzji oraz mówią o przyszłości klubu pod kątem zarówno pierwszej drużyny jak również grup młodzieżowych
Dlaczego podjęto tak drastyczną decyzję jak wycofanie się z rozgrywek?
P.Ż.: Nie ma tutaj jednej przyczyny, chociaż z pewnością najistotniejszą przesłanką takiej decyzji są koszty funkcjonowania drużyny seniorów na poziomie IV ligi. Dla nikogo, kto działa w piłce klubowej na tym poziomie rozgrywek nie jest tajemnicą, że aby rozegrać cały sezon i na bieżąco regulować zobowiązania z tym związane trzeba mieć budżet na poziomie 200 – 400 tys. złotych.
J.B.: Formalnie, IV liga nadal jest oczywiście ligą amatorską i zawodnicy występujący na tym poziomie rozgrywkowym deklarują grę jako amatorzy, ale naiwnością jest sądzić, że którykolwiek z zawodników reprezentujący poziom IV ligi, będzie „dokładał” do swojej gry, zwłaszcza dla klubu z miasta, w którym się nie urodził, w którym nigdy nie mieszkał i nie ma z nim żadnych związków. Prawie każdy z zawodników, poza nielicznymi wyjątkami, oczekuje przynajmniej rekompensaty finansowej za swoje zaangażowanie, bo trudno tu mówić też o jakichś niebotycznych zarobkach. Ludzie twierdzący, że można zbudować drużynę na IV ligę z zawodników chętnych do gry za darmo, bo „tak się kiedyś grało”, chyba zatrzymali się właśnie w tych czasach „kiedyś”.
P.Ż.: Poza tym idąc za takimi radami, na początku lipca ubiegłego roku podjęliśmy próbę zbudowania takiej drużyny, ale jaki był tego efekt, pokazał pierwszy sparing z Turbaczem Mszana Dolna. Proszę też pamiętać, że funkcję w zarządzie objęliśmy 1 lipca, a już na 6 sierpnia zaplanowany był mecz pierwszej kolejki JAKO IV ligi. Jeżeli ktoś myśli, że w ciągu miesiąca, można zbudować od zera, bez angażowania środków finansowych, drużynę na ten poziom rozgrywek to nie wie o czym mówi.
J.B.: Poza tym w przypadku Wierchów jest jeszcze jeden – kluczowy problem – jesteśmy chyba jedyną drużyną na poziomie JAKO IV ligi, która nie ma drużyny juniorów, ani nawet trampkarzy, ponieważ przez kilka lat nikt w klubie nie interesował się szkoleniem młodzieży i nie inwestował w to. Kiedy ktoś mi teraz mówi że może trzeba dograć ligę juniorami to pytam: czyimi juniorami? Oczywiście ktoś może powiedzieć: poszukajcie oszczędności, a prawda jest taka, że największe można zyskać ograniczając wynagrodzenia dla zawodników, tylko tutaj właśnie wychodzi wskazany wyżej zasadniczy problem, będący efektem wielu lat zaniedbań w KS Wierchy. Grupka zagorzałych kibiców, cieszyła się, że ma IV ligę, ale nikt nie zauważał, że budując zespół niemal wyłącznie na zawodnikach wypożyczanych „tracą” swój klub. Nie w sensie dosłownym, bo klub oczywiście formalnie działał, ale zatracono kompletnie związki klubu z miastem, z lokalną społecznością, Wierchy funkcjonowały niejako „obok” Rabki.
P.Ż.: Nie da się też grać w IV lidze samymi 17-to, 18-to latkami. Dowiodła tego runda jesienna, w której mieliśmy najmłodszy zespół, ale jednak w większości złożony z młodzieżowców z roczników 2001-2003, a i tak w każdym meczu byliśmy skazywani na porażkę. Dlatego w tym miejscu chcę podziękować wszystkim zawodnikom, którzy grali dla nas w rundzie jesiennej, za każdy wywalczony punkt i piękną walkę w wielu meczach, które przegrywaliśmy pomimo naprawdę dobrej gry, jak chociażby mecz z Kalwarianką (2:3), Bochnią (1:2), Jawiszowicami (3:5) czy Lubaniem Maniowy (1:3) W mojej ocenie klub funkcjonujący na poziomie IV ligi musi mieć albo dużego sponsora strategicznego lub kilku mniejszych, ale istotnych sponsorów, którzy zapewnią lwią część przychodów klubu z umów sponsorskich, albo też wsparcie finansowe lokalnego samorządu. Wierchy nie mają obecnie ani jednego ani drugiego. Żeby odpowiedzialnie wystartować z drużyną seniorów, trzeba mieć przynajmniej minimum komfortu jeżeli chodzi o wpływy pieniężne. Inaczej rozważa się start kiedy wiadomo, że do budżetu klubu trafi na pewno jakaś określona pula środków, może niewystarczająca, ale pewna, a inaczej kiedy klub nie ma żadnej gwarancji, czy w przyszłym miesiącu będą jakiekolwiek pieniądze.
J.B.: Póki co udało nam się zbudować w miarę dobre podstawy finansowe Akademii i tam nie mamy żadnych obaw, że zabraknie nam na szkolenie dzieci młodzieży pieniędzy, a nawet myślimy o powiększaniu Akademii i zatrudnieniu dodatkowych trenerów. To są jednak pieniądze Akademii i nie ma zgody członków zarządu aby jakiekolwiek środki finansowe przeznaczane przez sponsorów na dzieci i młodzież oraz pochodzące ze składek rodziców były przesuwane na finansowanie pierwszej drużyny. Takie praktyki się skończyły i dopóki będziemy w klubie finanse drużyny seniorów i Akademii będą wyraźnie rozdzielone.
Czy macie państwo czyste sumienia że zrobili wszystko by zespół kontynuował grę w bieżącym sezonie?
P.Ż.: Wraz z pozostałymi członkami zarządu zrobiliśmy wszystko aby zespół mógł kontynuować grę w bieżącym sezonie. Mamy pełną świadomość jak ważnym – także z punktu widzenia szkolenia młodzieży – jest funkcjonowanie Akademii obok klubu mającego także pierwszą drużynę seniorów. Dlatego angażując niemałe środki będące prywatnymi środkami członków zarządu oraz przy wsparciu sympatyków Wierchów, wystartowaliśmy w rundzie jesiennej. Udało się nawet zapewnić finansowanie na całą rundę, którą skończyliśmy bez żadnych nieopłaconych zobowiązań, ale było to tylko jednorazowe wsparcie.
J.B.: Panie Redaktorze, 1 lipca – dzień po objęciu funkcji w zarządzie, weszliśmy do klubu który miał dosłownie: kilkanaście złotych na koncie, a jak się z czasem okazało także kilkanaście tysięcy zobowiązań, które zaczęły do nas spływać i uwaga: dwóch zawodników drużyny seniorów, którzy byli piłkarzami Wierchów i nie byli jeszcze umówieni na grę w innych klubach, a 6 sierpnia graliśmy już pierwszy mecz z Wolanią. Można więc powiedzieć, że 1 lipca byliśmy dosłownie w punkcie zero. Poza nazwą klubu i niemal 80-letnią tradycją nie mieliśmy dosłownie nic. Żadnych pieniędzy, żadnego stałego finansowania, nie mieliśmy też trenera, prawie żadnych piłkarzy, żadnych juniorów, kompletnie nic, a nie wiem czy Pan wie, ale jako Wierchy nie mamy też własnego stadionu. Stadion im. Antoniego Matery jest stadionem miejskim, a Wierchy, jak każdy inny klub czy stowarzyszenie sportowe musi za korzystanie ze stadionu płacić.
P.Ż.: Samo zarejestrowanie zawodników, ich wypożyczenie, wygenerowało jeszcze przed startem koszt ok. 20.000 zł, zaryzykowaliśmy jednak, bo wbrew pojawiającym się zarzutom, że zależy nam tylko na Akademii, uważamy że Akademia jest kompletna tylko wtedy, kiedy funkcjonuje obok klubu mającego pierwszą drużynę. Mieliśmy miesiąc, aby znaleźć trenera, znaleźć zawodników i zbudować drużynę. Zapewniliśmy finansowanie na ten cel, ale okazało się jednak, że podnosząc się od zera nie jest łatwo funkcjonować na tym poziomie rozgrywek bez stabilniejszych fundamentów.
J.B.: Wraz z koleżanką i kolegami z zarządu byliśmy chyba u wszystkich ludzi prowadzących jakiekolwiek biznesy w okolicy, a jeżeli u kogoś jeszcze nie byliśmy to na pewno będziemy. Najpierw udało się przekonać BLACHOTRAPEZ, aby pomimo nie najlepszych doświadczeń z przeszłości, zaufali nam na tyle, aby nadal wspierać finansowo Wierchy i to się udało, chociaż póki co jedynie w zakresie wspierania Akademii przy KS Wierchy. Liczymy jednak, że to na dobry początek, a rzetelną pracą przekonamy niedawnego sponsora Wierchów, że warto wrócić także do wspierania pierwszej drużyny.
P.Ż.: Udało się nam pozyskać kilku innych sponsorów, za co jesteśmy im bardzo wdzięczni, wystarczy odwiedzić profil Facebook naszej Akademii, żeby zauważyć, że już nie tylko Blachotrapez, ale także takie firmy jak PTS NOVA, Sklepy ADAŚ, Zielony Ogórek, CEZAR, ELLENA czy ELA wspierają finansowanie naszej Akademii
Czy z perspektywy czasu nie uważają państwo że błędem było w ogóle zgłoszenie zespołu do rozgrywek w sezonie 2023/2024?
P.Ż.: Nie zgadzam się z taką tezą. Gdybyśmy wtedy nie spróbowali to dzisiaj mielibyśmy poczucie, że nie zrobiliśmy wszystkiego, aby w ogóle dać jeszcze Wierchom szansę na grę drużyny seniorów w IV lidze.
J.B.: Chociaż może Pan ma trochę racji, bo mam wrażenie, że wtedy w czerwcu-lipcu 2023 roku kompletnie nikt poza nami nie wierzył już w piłkę seniorską w Rabce i najbardziej irytuje mnie to, kiedy ci sami ludzie dzisiaj chcą nam wytykać, co powinniśmy byli zrobić inaczej, albo gdzie popełniliśmy błędy. Może rzeczywiście trzeba było tak jak oni nic nie robić, bo faktycznie kto nic nie robi żadnych błędów nie popełnia. A poza dosłownie kilkoma osobami, wszyscy ci zatroskani dzisiaj o los pierwszej drużyny nie zrobili kompletnie nic, aby mogła ona funkcjonować. Powiem więcej, nie tylko nic nie zrobili, ale jeszcze odnoszę wrażenie, że cześć osób z góry założyła, że nie ma żadnych szans aby to się udało.
P.Ż.: Moglibyśmy tej decyzji żałować, gdybyśmy rzeczywiście przez zgłoszenie drużyny do rozgrywek JAKO IV ligi, wydali „ostatnie grosze” z klubowej kasy, ale takiej sytuacji nie było, bo w tej kasie żadnych groszy by Pan nie znalazł. Można powiedzieć, że zaryzykowaliśmy i za to ryzyko zapłaciliśmy z własnych pieniędzy, więc nie uważam aby to był błąd z punktu widzenia klubu. A mimo wszystko emocje, których dostarczyła nam ta młoda, zbudowana naprędce drużyna były warte tego aby nie żałować, że spróbowaliśmy. I jesteśmy przekonani, że te emocje jeszcze na stadion w Rabce wrócą i to w nieodległej perspektywie czasowej.
Co dalej? Jakie perspektywy na przyszłość przed pierwszym zespołem. Czy macie już państwo opracowany plan naprawczy?
P.Ż.: Można powiedzieć, że działania naprawcze wdrażamy w Wierchach już od początku naszej pracy w zarządzie klubu. Mieliśmy i wciąż mamy dwa priorytety. Pierwszym i najważniejszym była odbudowa klubowej Akademii. Kiedy dwa lata temu nasi synowie zaczęli chodzić do Akademii Wierchów to na mecze ligowe w kategorii „Orlika” trudno było czasami zebrać siedmiu chłopaków żeby rozegrać mecz, a starszych chłopców w ogóle nie było. W ciągu kilku miesięcy, dzięki zaangażowaniu wielu ludzi, w tym doskonałych trenerów Akademia rozrosła się do ponad 100 dzieciaków. Strzałem w „dziesiątkę” było też stworzenie drużyny dziewczyn. Nasze Wierchy-Girls już pokazały się na wielu turniejach z doskonałej strony. Kontynuacja solidnej pracy z dziećmi i młodzieżą to nasz priorytet, żebyśmy w kolejnych latach mogli startować także w kategorii „Trampkarzy” i „Juniorów”, a docelowo, żeby wychowankowie naszej Akademii, ale także innych działających w Rabce i okolicach Akademii stanowili w przyszłości trzon odrodzonej pierwszej drużyny.
J.B.: Drugim zasadniczym celem jest stworzenie w miarę stabilnych podstaw finansowych funkcjonowania klubu. Wiemy z rozmów z wieloma przedstawicielami innych klubów, że wszędzie – poza kilkoma wyjątkami – finanse klubu są tym co najbardziej spędza sen z powiek członków zarządów, dlatego nie zamierzamy się użalać, że tylko my mamy taki problem. Praktycznie w każdym klubie trzeba szanować i liczyć każdą złotówkę. Proszę jednak pamiętać, że przychodząc do klubu nie mieliśmy żadnego źródła finansowania, dosłownie: żadnego! Systematycznie angażujemy jednak kolejne osoby i kolejne firmy we wspieranie klubu, a liczę, że dzięki dalszej rzetelnej pracy uda się odbudować zaufanie potencjalnych sponsorów do marki „Wierchy”.
P.Ż.: Naszą ambicją jest, pomimo konieczności podjęcia tak trudnej decyzji jak wycofanie z rozgrywek JAKO IV ligi, zbudowanie zespołu, który już od sezonu 2024/25 będzie mógł przystąpić do rozgrywek Ligi Okręgowej. Klub nie może normalnie funkcjonować, jeżeli co pół roku musi praktycznie od nowa budować swoją kadrę i wypożyczać kolejnych zawodników. Oczywiście w każdym klubie są rotacje i zmiany kadrowe, ale zawsze istnieje jakiś trzon zespołu, a nie sytuacja, w której mamy 15 zawodników wypożyczonych z innych klubów.
Na czym teraz skupiają się państwa działania?
P.Ż.: Podjęta decyzja niczego nie zmienia w naszych działaniach. Jak już mówiłem jesteśmy absolutnie zgodni, że drużyna seniorów jest klubowi potrzebna i z pewnością będziemy robić wszystko, aby ją odtworzyć i zbudować na solidnych podstawach. Jeżeli nie uda się na najbliższy sezon to może na kolejny.
J.B.: Chcemy też odbudować i zacieśnić relacje z innymi Akademiami w okolicy. Jesteśmy już m.in. po spotkaniu z trenerem Danielem Kościelniakiem, który przez ostatnie lata niejako zastępował Wierchy w procesie szkolenia rabczańskiej młodzieży i trzeba przyznać, że wypracował na tym polu znakomite wyniki. Uważam, że trzeba jak najbardziej zachęcać dzieci do angażowania się w sport, bo to przynosi same korzyści, szczególnie w dobie kiedy życie dzieci zamyka się w świecie wirtualnym. Mam wrażenie że piłka, że sport to jedne z ostatnich rzeczy, które „wyrywają” dzieci z tego świata Internetu i komputerów. Dzieci chętnych do gry w piłkę, w tym także jak się okazało dziewczynek, jest mnóstwo, więc znajdzie się miejsce dla wielu szkółek piłkarskich. Chcielibyśmy jednak, aby od pewnego momentu (wieku trampkarza, juniora) to właśnie Wierchy były kubem „pierwszego wyboru” nie tylko dla wychowanków samych wierchów, ale także zawodników wyszkolonych w Didi-Golu, Masterkidsie, Football Family i innych. Jesteśmy przekonani, że wtedy można zbudować drużynę, która z powodzeniem będzie grać o najwyższe cele i wtedy żeby grać w IV lidze wystarczy ewentualnie dokooptować do składu max. 3-4 zawodników z poza Rabki i okolic, a nie 15-tu.
P.Ż.: Nadal będziemy aktywnie działać i liczymy na pozyskanie sponsorów także dla pierwszej drużyny. Wbrew pozorom gra na poziomie ligi okręgowej też wymaga zapewnienia przyzwoitego poziomu finansowania dla drużyny. Jesteśmy przekonani, że piłka w Rabce stopniowo i skutecznie się odrodzi, a dynamiczny rozwój Akademii tylko umacnia mnie w tym przekonaniu
Rozmawiał Maciej Zubek
Zdjęcie Piotr Kuczaj


















