Spór wokół działań Dolnośląskiego Inspektoratu Ochrony Zwierząt na Podhalu zatacza coraz szersze kręgi. Po zawiadomieniu skierowanym przez starostę tatrzańskiego Andrzeja Skupnia do prokuratury swoje oficjalne stanowisko przedstawił Zarząd Główny Związku Podhalan w Polsce.
W dokumencie podpisanym przez prezesa Juliana Kowalczyka organizacja stanowczo potępiła – jak określono – „wulgarne, oszczercze i szkalujące wypowiedzi” kierowane wobec górali przez przedstawicieli DIOZ. Chodzi o słowa, które miały paść podczas spotkania w siedzibie Starostwa Tatrzańskiego, protestu na drodze do Morskiego Oka, a także w materiałach publikowanych w mediach społecznościowych.
Związek Podhalan sprzeciwia się używaniu wobec współczesnych mieszkańców regionu takich określeń jak „Goralenvolk”, „pazerni”, „chciwi” czy „mordercy zwierząt”. Zdaniem autorów stanowiska mają one służyć poniżaniu i publicznemu piętnowaniu całej społeczności.
– Nie było, nie ma i nie będzie zgody na szerzenie mowy nienawiści, pomówień i fałszywych oskarżeń zarówno wobec członków Związku, jak i grupy etnicznej – polskich górali – podkreślono w dokumencie.
Szczególny sprzeciw organizacji wywołało odwoływanie się do Goralenvolku – tragicznego rozdziału historii okupowanego Podhala. Związek zaznacza, że wydarzenia z okresu II wojny światowej nie mogą być wykorzystywane do współczesnego szkalowania mieszkańców regionu ani podważania ich tożsamości kulturowej.
W stanowisku odniesiono się również do porównywania wydarzeń z 23 sierpnia 2026 roku do rzezi wołyńskiej z lat 1943–1944. Według Związku Podhalan takie zestawienie jest obraźliwe zarówno dla górali, jak i dla pamięci ofiar tamtej zbrodni.
Zarząd Główny zapowiedział podjęcie przewidzianych prawem działań zmierzających do wyciągnięcia konsekwencji wobec autorów kwestionowanych wypowiedzi. O kolejnych krokach organizacja ma informować w osobnych komunikatach.
– Bronimy godności. Bronimy prawdy historycznej. Bronimy tradycji. Bronimy dobrego imienia Górali – podsumowano stanowisko.


















